September 02. 2015 / life / returns

kitchen kavkadesign window

Uwielbiam moją kuchnię za taki widok z okna. Ok, mogłabym przyczepić się do tej wchodzącej w pole widzenia rynny, ale wybaczam architektowi, który w pocie czoła architektował (litościwie nie podam nazwiska :-). Zapomniał biedaczysko, że jak jest dach i to spadzisty to powinna być też rynna. Pewnie to już dla niego za dużo było. Ten tok logiczny: dach – rynna – deszcz – okno. I tak uwielbiam. Przyznacie sami. Jest piękny, prawda? 

Powrót po wakacyjnych wojażach nie jest tak dotkliwy. Oko wypoczywa a umysł pracuje pełną parą. Telepią się w nim jeszcze wspomnienia kreteńskich widoków, prywatnego basenu (pierwszy raz tak bardzo postanowiłam się  nagrodzić, że wzięłam pokój z basenem, lucky me) i kota Tomasa. Napiszę i pokażę Wam więcej wkrótce. Polecę też kafejkę w Chanii a z rodzimego poletka piękne dzikie rośliny. Będzie co oglądać i mam nadzieję czytać. 

Lato dobiega końca. Tak, tak. Trzeba się z tym powoli mierzyć :-) Pracy nie ubywa a lenistwo wciąż na wysokich obrotach. Mobilizuję się kopniakiem w cztery litery. Myślę o Was. Myślę też o zmianach, nowych pomysłach… I takie pytanie do Was. Lubicie Instagram? Ja póki co omijam ale zaczynam się łamać. Ok, nie ma tam treści ale na kilku profilach są piękne zdjęcia. Czy to wystarcza? Czy będzie trwało? Czy przeminie z kolejną modą? Czy lubicie, macie, odwiedzacie? Czy potrzebny jest jeszcze profil Kavki? Czy blog w zupełności wystarczy na moje „wynurzenia”? A gdybym się zdecydowała to co? Ktoś zajrzy? Za co lubicie/nie lubicie Instagram * (niepotrzebne skreślić). Z radością przyjmę każdą opinię!!! Bardzo wdzięczna za nią będę. Ślę Wam mocne uściski, cmoki w czółka i pytam: jak Wam leci Kochani? Co słychać? Dajcie znak :-)

 

wasza Kavka 

Posted by: KAVKA / 16 reacties
August 04. 2015 / interiors / kitchen with a view

kitchen kavkadesign 1

Nie lubię gotować. Niestety. Nie fascynują mnie piękne zabudowy kuchenne, lśniące, drogie i super niezbędne sprzęty agd, szuflady z przegródkami na wszelkiej maści przyrządy niezbędne w kuchni prawdziwej pani domu. Najczęściej nawet nie wiem do czego służą. Ok, wiem czym jest wałek do wałkowanie ciasta (czy jak się ta czynność nazywa) ale powiem szczerze chyba nigdy w swym czterdziestoletnim życiu go jeszcze nie użyłam :-). Mam 7 desek do krojenia, ciachania, siekania (służą najczęściej jako talerze) a tylko trzy garnki. W zasadzie kuchni mogłabym nie mieć. Muszę mieć miejsce do parzenia herbaty, robienia kanapek i sałatek i stół przy którym można posiedzieć, pogadać, poczytać… Moja kuchnia jest minimalna. Wiele osób uważa, że brzydka. Bez zbędnych ozdób, ze starym, drewnianym blatem pomalowanym dawno temu na biało. Lubię miejsca gdzie farba odpadła. Lubię kuchnie mało kuchenne. Wolałabym aby moja była ukryta w najdalszym zakątku domu. To był największy błąd jaki popełniłam projektując nasz dom. Otwarta kuchnia. To jednak nie jest dobre rozwiązanie. Może efektowne, ale zupełnie niepraktyczne gdy nie czujesz że gotowanie, pieczenie, smakowanie jest twoją pasją. W mojej kuchni najbardziej lubię huśtawkę i wygodną sofę, gdzie mogę zalec z psem i fajną książką. Taaa. W moim przypadku kuchnia nie jest sercem domu raczej małym palcem u lewej stopy. A jak jest u Was? Kuchnia otwarta czy raczej nie? Z wielką lodówką czy takim schowkiem jak u mnie? A stół? Powinien być duży czy śniadaniowy bo obiady i kolacje jada się u Was w jadalni. Jadalnia – czy one jeszcze są i pełnią przypisaną im funkcję? W domu mojej mamy jest duża jadalnia. Spędzamy tam najdłuższe i najmilsze chwile :-)

kitchen kavkadesign 2kitchen kavkadesign 3kitchen kavkadesign 4kitchen kavkadesign 5kitchen kavkadesign 6kitchen kavkadesign 7kitchen kavkadesign 8kitchen kavkadesign 10kitchen kavkadesign 9

p.s Kochani, ostatnio moje życie upływa przy biurku w pracowni i w drodze. Się przemieszczam i pracuję. To fajne i wyczerpujące. Ale teraz jest ten czas. W piątek pędzę do Katowic. W niedzielę zagra tam moja ukochana Patti Smith. Czterdziestolecie płyty Horses! Kto się wybiera? Spotkamy się na Off-ie? A po powrocie kilka dni w Warszawie i znów wybywam. Z mamulką. Babskie wakacje. W słońcu i w wodzie! Nie mogę się doczekać!

Mocno Was całuję. I dziękuję za wszystkie komentarze i maile!

Posted by: KAVKA / 27 reacties
July 06. 2015 / life / in my garden

garden kavka 1garden kavka 2

Jednym z powodów dla których bardzo chciałam wyprowadzić się z centrum Warszawy była wielka tęsknota za ogrodem. Mając do wyboru siedzenie w kawiarnianych ogródkach lub w swoim własnym, wybrałam drugą opcję. Nie twierdzę, że czasami nie tęsknię za zgiełkiem miasta, możliwością szybkiego spotkania z przyjaciółmi w knajpie albo wieczornym szwendaniem po ulicach mojej ukochanej Starej Ochoty, jednak radość z posiadania własnego skrawka zieleni w zupełności te tęsknoty wynagradza. 

W tym roku zamiast niskich stolików wytaszczyliśmy na taras stół. (Jak to wyglądało w 2014 możecie zobaczyć TU). Uwielbiamy gości, jest dla nich zawsze miejsce w naszym domu i przy stole dlatego stół jest NIEZBĘDNY! Fakt, drażnią mnie te czerwone nogi bo w kwestii kolorów jak wiecie jestem radykałem, ale zamierzam w najbliższej wolnej chwili przemalować je na biało (albo szaro). Chyba będzie lepiej? Co myślicie?

...

It’s time to start outdoor living :-) Long breakfast and dinners in the garden. More weekends with our friends. Lying and staring at the trees and sky. Doing NOTHING. Perfect time. I don’t regret leaving the big city and staying here. In my small, black house and my peaceful garden. Please, join us :-).

Here you can see how everything looked last year :-)

garden kavka 3garden kavka 4garden kavka 5garden kavka 6garden kavka 10

W tym roku zrealizowałam w końcu marzenie o bujaniu w ogrodzie. Są walki o miejsce. Na szczęście hamak jest dwuosobowy co już sprawdziłam.

Wyprowadziłam na zewnątrz  jednego białego psa. A co niech sobie chłopak pooddycha świeżym powietrzem. Może dołączę mu stado, żeby się nie nudził.

garden kavka 11garden kavka 12garden kavka 13garden kavka 14garden kavka 15

A teraz uczę się odpoczywać. Nic nie robić. Po prostu leżeć i patrzeć na zieleń. Nie śmiejcie się. Takie leniuchowanie nie jest wcale proste. Myślę, że w tym temacie nie jestem odosobniona. Znacie to uczucie kiedy kładziecie się na leżaczku z zamiarem relaksu a przez głowę jak na komendę zaczynają przelatywać tabuny myśli. A jedna goni drugą. Do tego powoli, najpierw nieśmiało wychyla się malutki wyrzut sumienia, że przecież coś tam powinno się robić, ułożyć, posprzątać, odpisać na maile… Wyrzut nabiera rozmiarów i rozdyma się jak gigantyczny balon porywając nas z leżaka i pozbawiając skutecznie ochoty na dalsze odpoczynki. Znacie to uczucie? Wiem, że tak. Ale plan na tegoroczne lato jest taki by nauczyć się leniuchować. Oficjalnie ogłaszam konkurs na największego lesera. Kto się przyłączy niech śle spostrzeżenia, swoje myki i podpowiedzi jak stan ten osiągną. Czy kilka głębokich oddechów na początek wystarczy? Szybki kursik nie-myślenia-o-niczym? Jak to się mówi: trening czyni mistrza a ja mam zamiar mistrzostwo (przynajmniej w tej dziedzinie) w tym roku osiągnąć :-)

Dlatego zapraszam do mojego ogrodu na wspólne ćwiczenia. Zapewniam lemoniadę, bujanie w hamaku, zabawy z psem (ona nie ma rozterek: leżeć/nie leżeć) i wielką michę cudownej sałatki z rzodkiewki (ja używam także liści są jadalne i przepyszne), cykorii, brzoskwini, z dodatkiem kwiatków tymianku, dużą ilością świeżo mielonego kolorowego pieprzu, czarnuszki, kroplą wody różanej (ostatnio dodaję do wszystkiego:) i kilku łyżek oleju lnianego. Można dodać grillowany chlebek albo kurczaka w ziołach dla tych, którzy wolą bardziej „sycąco” podejść do tematu.  Gotowe! Lekko, zdrowo i przepysznie. To co przyłączacie się, podobają się „okoliczności przyrody”? :-))))

Całuję, mam nadzieję, że mieliście cudowny weekend i pełni radości rozpoczęliście nowy tydzień. 

Kavka

Posted by: KAVKA / 24 reacties
July 03. 2015 / interiors / SKOGSTA FROM IKEA

skogsta ikea kavka 1

Niedawno pisałam o kolekcji Sinnerling (stworzonej przez Ilse Crafword dla Ikea), która ma pojawić się w sklepach w sierpniu.  W tym samym czasie dla tych, którzy nad aksamitny dotyk korka przedkładają solidne, mocne i takie bardziej „raw” – choć tylko w klimacie – drewno, pojawi się nie lada gratka (WIADOMOŚĆ Z OSTATNIEJ CHWILI: jak poinformowała mnie pani z IKEA w Polsce kolekcja SKOGSTA będzie dostępna wiosną 2016 roku). Kolekcja SKOGSTA na którą składają się meble i akcesoria do jadalni i kuchni: stoły, stołki, ławy, solidne bufety kuchenne, deski do krojenia czy patery na sery. Całość wykonana z litego drewna akacjowego w prostym, (użyję wręcz tego słowa;-) minimalistycznym, ponadczasowym stylu, któremu „ząbek czasu” przyda tylko urody i szlachetności. Myślę, że kolekcja znajdzie wielu zwolenników właśnie przez swój utylitarny projekt, a brodacz na zdjęciach niejednego miejskiego drwala skusi do zakupu np. deseczki do skrojenia świeżutkiego, drwalskiego chleba na pożywne śniadanie (jeśli zechce je oczywiście, zjeść w domu  :-)

...

This August IKEA is releasing SKOGSTA, a collection that consists of solitary kitchen and dining pieces. Made of solid acacia wood, these products stand for qualities that create warmth and are durable to live with for many, many years. SKOGSTA for life. 

skogsta ikea kavka 2
skogsta ikea kavka 3
skogsta ikea kavka 4

Piękne zdjęcia, piękne stylizacje. Mnie najbardziej podoba się zydelek z dziurką i patera na sery, owoce, wędliny * (*niepotrzebne skreśl;-). No i pies oczywiście!

...

I like this collection so much, do you?

skogsta ikea kavka 6
skogsta ikea kavka 7
skogsta ikea kavka 8
skogsta ikea kavka 9
skogsta ikea kavka 10
skogsta ikea kavka 12

A Wam? Lubicie, podoba się, macie potrzebę nabyć? A może nie lubicie kupować w IKEA? Ja mam słabość, przyznaję się bez bicia. Jak zwykle czekam na Wasze opinie z niecierpliwością! Tymczasem trzymajcie się Kochani cieplutko (przy tej pogodzie nie będzie to trudne) i wspaniałego weekendu Wam życzę!

Wasza Kavka

Have a great weekend
Hugs!
Kavka

...

p.s Dziękuję z całego serca z dyskusję pod poprzednim postem. Dała do myślenia :-)

photos: IKEA PRESSROOM

Posted by: KAVKA / 6 reacties

esencjalizm kontra minimalizm kavka 1

Opętana szałem mówienia i własnymi przemyśleniami robiłam ostatnio wykład mojej przyjaciółce Lence (sorry Kochanie :-) o bezsensowności, wyświechtaniu i totalnym zdewaluowaniu się słynnej maksymy pana van der Rohe „Less is More”. Że teraz każdy (lub niemal każdy) zwykł zwać się minimalistą, że zaroiło się od minimalistycznych wnętrz, ubrań, produktów. Tak, uwielbiam te domy minimalistów rozciągające się na powierzchni 500 m2 z jednym krzesłem, betonową ścianą i łóżkiem. Im większy metraż i mniej sprzętów tym lepiej (co tam, że trzeba gdzieś upchnąć pralkę, skarpety i może nawet książkę, chociażby elektroniczną). Minimalizm na 500 metrach rulez! A jak sprzęty to obowiązkowo minimalistyczne! I mnożą się „projekty” lamp: kabel+ żarówka, lub stołów: blat + nogi a „projektanci” wciąż na nowo odkrywają formę kubka do powolnego kontemplowania kawy fair trade i eco, jakby kubków ta planeta nie dość już na swe łono przyjęła (podobnie jak lamp i stołów). Prym wiedzie pewien serwis z minimal w nazwie, który w szalonym tempie podrzuca smakowite, minimalistyczne pomysły na minimalistyczny styl życia. I czy wciąż  „Less is More”? Czy raczej prawdziwsze jest stwierdzenie pewnego dramaturga, który mówił, że z niczego zawsze będzie NIC? Przesada nie jest dobra. Komercjalizacja i marketyzacja tym bardziej. Tworzenie mód zawsze ma na celu zwiększanie zysków. Więc znów brrr. W takim świecie niestety żyjemy. Dlatego odchodzę od Mies’a i idę za Ramsem*, któremu przyświecała idea „MNIEJ, ALE LEPIEJ”. Jest bardziej sensowna, prawda? W tym LEPIEJ zawiera się cała esencja. Tu dochodzę do sedna (tak, wiem nie jestem zbyt minimalistyczna w swoich wywodach :-). Trend na M ma poważną konkurencję. Konkurencja ta zwie się esencjalizm. W swoim założeniu także opiera się na redukcji ale tutaj redukcja jest nie celem (jak w m. gdzie powoli staje się to sztuką dla sztuki) a środkiem do osiągnięcia celu. Esencjalizm namawia do dokonania wyboru: co dla nas jest ważne a co najważniejsze? z kim chcemy spędzać czas, czy marnować go na tysiące wirtualnych znajomości na fb czy poświęcić jednemu „stacjonarnemu” przyjacielowi? Chodzi o ustalenie priorytetu i wyłuskaniu sedna rzeczy. Celowo używam słowa priorytet a nie tak powszechnego jego odpowiednika w liczbie mnogiej. Dlaczego? W ostatnim numerze Kinfolka przeczytałam interesujący wywiad z Gregorem McKeown autorem książki „Essentialism: The Desciplined Persuit of Less”. Otóż, przy pracy nad nią prześledził rozwój słowa priorytet w języku angielskim. Pojawiło się ono około 1400 roku i oznaczało rzecz najważniejszą, pierwszą czyli MUSIAŁO istnieć tylko w liczbie pojedynczej. logiczne. Od  ok. 1900 roku wraz ze zmianami ekonomicznymi słowo priorytet uległo cudownemu rozmnożeniu i dziś możemy mieć 50, a ci co bardziej zachłanni, nawet 100 priorytetów. I jest to zaprzeczenie znaczeniu tego słowa, bo jak można uznać 24 rzeczy za tak samo priorytetowe? Rozumiecie? Czy skupiając się na jednoczesnym wykonywaniu 24 priorytetowych zadań możemy zrobić je tak samo dobrze? Sami sobie odpowiedzcie :-) To fajny wywiad choć o oczywistych oczywistościach: wyborach, dokonywaniu SELEKCJI, mówieniu NIE, prawdziwym, dobrym i pełnym  życiu, ustalaniu właściwych proporcji między pracą i nie-pracą. Są tam oczywiście momenty które mnie śmieszą np. dokładne wyznaczenie ilości godzin spędzanych tygodniowo z dziećmi czy żoną (to takie amerykańskie, choć pan jest Anglikiem) ale ok, jeśli ktoś tego potrzebuje jak pan McKeown (on ma akurat 15 godzin na żonę i 15 na dzieci, choć gromadka jest dość liczna) to też dobrze. Wszystko dla ludzi. A raczej esencjalistów :-) I myślę, że to słuszny kierunek i gdyby ludzie tak żyli byłoby więcej zadowolonych twarzy, mniej pracy dla psychiatrów i psychologów, mniej rozwodów i płycizny w związkach. I nawet niech będzie to najgorętszy trend nadchodzącego sezonu a najlepiej kilku. I niech rozleje się na świat :-)

I co Wy na to?

Ja już zaczęłam dawno temu, choć wtedy nie wiedziałam, że istnieje specjalne określenie tej jednostki chorobowej więc nadal nazywać się esencjalistką nie zamierzam. Po prostu żyję po swojemu, z boku, nie mam tysiąca znajomych na fejsie a instagramu to nawet nie potrafię obsługiwać. Wolę poleżeć w nowej relaksacyjnej przestrzeni, którą stworzyłam specjalnie dla naszej rodziny. I myślę, że spędzimy tam więcej niż 15 godzin tygodniowo :-)

 

* polecam esej „R jak Rams”, pochodzący z rewelacyjnej książki „B jak Bauhaus. Alfabet współczesności”. Autor pewnie wielu z Was jest doskonale znany: Deyan Sudjic. (Wydawinctwo Karakter 2014). 

Posted by: KAVKA / 29 reacties