swing kavka 1

Moja własna, prywatna, własnoręcznie (ok, no może nie do końca własnoręcznie ale główny zarys konceptu był mój) HUŚTAWKA. Zdecydowanie zwiastuje czas W PEŁNI letni! Bujanie w obłokach to moje hobby (jedno z wielu ale dość mocne). Teraz mogę bujać w obłokach bujając się w salonie a dokładnie pomiędzy kuchnią a „regularnym” salonem" ;-). W kwestiach outdoorowych do celu tego posłuży hamak. Moja własna teoria mówi, że bujanie po pierwsze: sprzyja lepszej pracy mózgu, po drugie: jest jakąś formą ruchu, tak więc można powiedzieć, że są to ćwiczenia gimnastyczne, po trzecie i najważniejsze: zdecydowanie poprawia humor i relaksuje.

swing kavka 2swing kavka 3swing kavka 4swing kavka 5swing kavka 6

Tak więc DRODZY MOI, wszystkim z Was, którzy potrzebują: większej wydajności myślowej, ruchu i wyrzutu gigantycznej dawki endorfin podaję przepis:
1. deska w odpowiedniej do Waszych rozmiarów wielkości (ja użyłam dwóch, bo akurat tyle miałam na stanie a pojedyncza dość wątłą mi się wydała)
2. ok. 10 metrów sznura (mniej więcej 5 metrów na jedno ramię huśtawki)
3. 2 zaciski metalowe (do połączenia lin w górnej części)
4. wiertło w odpowiednim rozmiarze (tak aby lina zmieściła się w wywierconym otworze)
4. Ci, którzy nie mają tak jak ja drewnianej belki przez którą mogą przerzucić liny, potrzebować będą 2 haków do zamocowania huśtawki w suficie
5. umiejętności zawiązania takiego węzła pod siedziskiem aby lina się nie rozwiązała pod naporem ciał Waszych

A teraz: wiercimy otwory w desce, przekładamy przycięte liny, mocujemy metalowe zaciski w górnej części lin, zawiązujemy węzeł pod deską, mocujemy do sufitu i voilà!

Moja huśtawka będzie miała jeszcze tapicerowane siedzisko, ale tak się nią ucieszyłam, że czym prędzej chciałam się nią z Wami podzielić:-)

Co myślicie? Macie ochotę na podobną? Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten super prosty sposób na dobrą zabawę, jeśli nie dla Was to dla dzieciaków (fajnie jest dla nich zrobić coś własnoręcznie). Pozdrawiam Was bardzo mocno i wracam do bujania…

♥♥♥

DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE WIZYTY, WPISY I MAILE. I LOVE YOU!!!

Posted by: KAVKA / 7 reacties

news from white house kavka 10 Anews from white house kavka 1

Wieści z mojego białego domu:

1. wciąż jest biały :) ale z dodatkami czerni. czerń jest przemieszczająca się (czyli żywy inwentarz) np. Fika, w głęboką czerń przyodziana tęsknie spogląda w dal ogrodu wypatrując wiewióra, który pojawił się, skradł jej serce a teraz drań się nie pokazuje, choć orzechy hojną garścią sypię a ona oczy wypatruje

news from white house kavka 2news from white house kavka 3

2. po ostatnich załamkach nastroju połączonych z brakiem weny wziąwszy sobie do serca Wasze rady, którymi byliście łaskawi mnie obdarzyć (i za które bardzo, bardzo dziękuję) zrobiłam przerwę. na relaks, poprawę nastroju, wypięknianie ciała swego. 

3. więc były aromatyczne kąpiele i w wannie leżenie, skóry nacieranie, balsamów wklepywanie. balsamy zostały nabyte jakiś czas temu (przyznaję się bez bicia, że do zakupu skłoniło mnie ładne opakowanie i modny ostatnio a wręcz magiczny w kwestiach naganiania zysków slogan ORGANIC) teraz mają szanse się wykazać. póki co, mogę z całą pewnością stwierdzić, że zapach jest obłędny. patchouli jest moim ukochanym i pójdę za nim w ogień. 

4. efekt natychmiastowy i wymierny stwierdzam natomiast po peelingu do twarzy. zakrzyknę po trzykroć: jest BOSKI, BOSKI, BOSKI

news from white house kavka 4news from white house kavka 5

5. co dalej? wieści są takie, że trzeba wypocząć. tam gdzie zmierzam potrzebne będą okulary przeciwsłoneczne i lekkie ubrania. takie jak np. ta sukienka którą sprawiłam sobie w prezencie. biały zagościł w tym roku w mojej garderobie i do tego w postaci SUKIENEK (słownie dwóch, ale zawsze), co się do diaska ze mną dzieje??? 

6. oprócz niezmiennej bieli domu naszego – niezmienne są KOTY. niezmiennie upierdliwe, wybredne w kwestiach dotyku (niby chcą by je przytulać ale jednak tak nie do końca), niezmiennie gubią sierść i tłuką się po mordach. cztery koty to stanowczo za dużo, nawet jak dla nas. lecz co robić? bestie niezmiennie tkwią na posterunku. Koko na przykład ostatnio niepodzielnie panuje u szczytu schodów

news from white house kavka 6

7. dinozaury, hipopotamy, nosorożce, krowy, świnie, lwy i inne z naszej plastikowej gromady zmieniają miejsca. tu przysiądą, tam przykucną. malutkie „poprawiacze” nastroju, zabaweczki dorosłych dzieci, nasi cisi towarzysze.

news from white house kavka 7news from white house kavka 8news from white house kavka 9

8. wybieram wakacyjne lektury. może pora odświeżyć przykurzoną Simone? w kwestii książek: skończyłam nowy projekt. temat ważny: oswajanie rzeczywistości po stracie bliskiej osoby. tu bohaterką jest Małgorzata Braunek. temat ważny ale powiem Wam, że po zrobieniu 4 dodatków onkologicznych dla Zwierciadła, książki o odejściu Pani Małgosi, doświadczeniu chorowania i umierania mojego ojca mam już serdecznie dosyć raka i śmierci. po prostu już tym rzygam (przepraszam za wyrażenie, ale musiałam), mam dość i kategorycznie mówię dziś tym tematom duże F*** YOU.

news from white house kavka 11

9. i tym optymistycznym akcentem, całując Was w czoła wracam do delektowania się n i c n i e r o b i e n i e m  i wietrzenia głowy. czego i Wam Kochani życzę

 

dziękuję za Wasze wizyty!!! bardzo, bardzo mocno

Posted by: KAVKA / 25 reacties
April 21. 2015 / life / ???

QUESTION

Macie czasem takie dni, kiedy nie wiecie co z sobą zrobić. Wszystko idzie nie tak. W sumie to nie wiadomo jak miałoby iść, ale to czego jesteście pewni to, że TO nie jest TYM czym powinno być. Zaczynacie coś, porzucacie po minucie, a nawet jeśli wytrzymacie 10 to przerzucacie się na coś innego, co wydaje się lepszym zajęciem w tym momencie. TYM co właśnie teraz chcecie robić. Ale TO nie jest oczywiście TYM i znów porażka. Snujecie się bez celu, mając poczucie straconego czasu i tego, że chwile mijają a tu wielka pustka? Ja tak mam. Czasem. Ale mam. Trudno nad tym stanem zapanować, bo kiedy poczuje się wystarczająco komfortowo zadomowi się i jesteśmy straceni. Ale co robić? Przeczekać? Dać sobie kilka dni odpoczynku? Poczytać? Ponudzić się? Nie myśleć? A może wprost przeciwnie? Działać, działać, działać bez względu na rezultaty? Nawet jeśli efekt działań można później wyrzucić do kosza? Co zrobić by głowa była pełna pomysłów, ręce gotowe do ich realizacji a dusza zadowolona z efektu? Gdzie szukać inspiracji? Macie jakieś pomysły? Dobre rady? Wskazówki choćby malutkie? Ten post składa się z jednego wielkiego znaku zapytania i pokazuje w jak wielkiej kropce aktualnie się znalazłam. Dlatego proszę o radę. Bardzo!

p.s 1. do tego wszystkiego potworny ból pleców mnie zmógł. no wszystko, wszystko nie tak :-)

p.s 2. dziękuję za wyrozumiałość i mam nadzieje, że ktoś zrozumie o co mi chodzi i wskaże światełko, bym nie była jak ta smutna papierowa łódeczka ilustrująca dzisiejszy lamentujący post :-)

całusy

Posted by: KAVKA / 10 reacties
April 18. 2015 / interiors / bohem de luxe

marie olsson nylander 1

Marie Olsson Nylander to światowej sławy stylistką i dekoratorką wnętrz. Dom, który stworzyła dla swojej rodziny w wysmakowanym stylu BOHEM DE LUXE stanowi eklektyczny miks antyków ze współczesnym wzornictwem, doprawiony gigantyczna dawką doskonałego gustu i wyczucia stylu Pani Domu. Bo nie ma co ukrywać, nie są to stylizacje dla przeciętnego Kowalskiego z przeciętnie zasobnym portfelem czy tych, którzy kupują meble jak to się teraz eufemistycznie nazywa: „inspirowane…” – u Marie to ORYGINALNE klasyki lub antyki. Szacunek wzbudza niewiarygodna umiejętność takiego zestawieniu wielu drogich lub bardzo drogich mebli, lamp, dodatków by nie przytłaczały są wartością, nie były jak eksponaty w muzeum lub mechaniczne wybory architekta z listy. W domu Marie one po prostu żyją, uzupełniają się nawzajem i służą mieszkańcom.

Dom, nazywany obecnie włoska willą ze względu na architektoniczne inspiracje znajduje się w szwedzkim Höganäs. Zbudowany w 1884 przez wysokiego rangą członka szwedzkiego parlamentu jako dom rodzinny był później wynajmowany na biura, apartamenty mieszkalne, nawet studio artysty aż wreszcie stał się domem dla rodziny Marie. 

Jadalnia z wielkim, starym stołem otoczonym krzesłami kupionymi w millaboutique.no. W rogu pokoju lampa TOIO panów Castiglioni z 1962 roku. Białe ściany, wybielone stare deski na podłodze. Marie twierdzi, że dobry projekt wnętrza zawsze zaczyna się od podłóg, ścian i sufitów. One są bazą i stanowią podstawę do dalszych poszukiwań. Jeśli ta baza będzie właściwa, prace pójdą w dobrym kierunku. Jeśli nie – nawet najpiękniejsza sofa czy fotel nie pozwolą Ci zapomnieć o brzydkiej podłodze, czy niewłaściwym kolorze ścian i będą uwierać jak przysłowiowy mikroskopijny kamyk w bucie za każdym razem gdy na nie spojrzysz. 

marie olsson nylander 2

Na przeciwnej ścianie jadalni zawisło przepiękne, weneckie lustro pochodzące z XVII wieku. Marie nabyła je na aukcji i pieczołowicie odrestaurowała. Jak mówi, ta odnowa warta była każdego wydanego pensa. Malutki złoty stolik pochodzi z millaboutique.no i jest autorstwa Jonathana Adlera.marie olsson nylander 3marie olsson nylander 4

Salon – niski stolik, futrzasty dywan, wygodne sofy, jasna, lekka kolorystyka zachęcają do odpoczynku. Nad stolikiem lampa KOUSHI (wszechobecna w różnych modyfikacjach;), tu w oryginalnej wersji, projektu Marka Eden Schooley’a. Skórzana sofa ANFIBIO (Giovannetti) to kultowy już mebel z roku 1970 projektu Alessandro Becchi. Funkcjonalna i praktyczna, po rozłożeniu staje się wygodnym łóżkiem. Oprócz Koushi światło w salonie rzuca chyba najsłynniejsza (i najbardziej pożądana) lampa (ARCO) wspomnianych już braci Castiglioni (Flos). 

marie olsson nylander 5marie olsson nylander 6

Pomarańczowa plama na tle bieli i pudrowego różu to oryginalny SAARINEN z lat 40-tych. Fotel o nazwie WOMB zaprojektowany przez Eero Saarinena w 1948 roku na prośbę Florence Knoll miał być czymś na wzór kosza pełnego poduszek, gdzie naprawdę można się zapaść i odpocząć. Na stole kolekcja kaktusów – ulubionych roślin Marie.

marie olsson nylander 7

Kuchnia z białą, drewnianą podłogą typową dla całego domu imponuje niewiarygodnym sufitem. Minimalistyczna zabudowa ciągu kuchennego uzupełniona wielkim kredensem i dwuosobowym fotelem. Kuchnia ideał!

marie olsson nylander 8marie olsson nylander 9

„Ściana fotografii” w nieustannej zmianie i progresie. Zdjęcia, strony z magazynów zmieniają się w zależności od nastroju i stanu umysłu. Marie mówi, że jest uzależniona od kolorowych magazynów o wnętrzach, modzie... Po prostu musi je kupować! Są one dla niej niezgłębionym źródłem inspiracji w pracy stylistki i dekoratorki wnętrz.

Zauroczył mnie ten dom. Swoją bezpretensjonalnością, zwiewnością, ciekawymi zestawieniami i poczuciem humoru  – wielka figura amora czy głowa Kleopatry z parapetu w jadalni – nie wszędzie będzie prezentować się z takim wdziękiem :) I fakt, nie są to wnętrza na moją kieszeń, i może nawet nie do końca czułabym się dobrze w tej trochę teatralnej stylistyce ale wirtualna wycieczka raz na jakiś czas do domu Marie w celu nasycenia oczu pięknem jak najbardziej wskazana. A co Wy myślicie? podoba wam się taki styl?

photos: Sara Svenningrudsource:kkliving

Posted by: KAVKA / 5 reacties
April 16. 2015 / i♥ / white food [1]

white food kavka 1

Należę do tych niegodziwców, którzy zajadają stres, lęk, smuteczek. Nie jestem z tego dumna. Pracuje nad tym i poczyniłam ogromne postępy. Teraz zajadam w sposób kontrolowany :) Na przykład tą markotną wiosnę (każdy powód do „zajadania” jest dobry, nawet deszcz i wiatr może być powodem) zajadam BIAŁYMI KULAMI z odrobiną CZARNEJ OWCY. Robi się je błyskawicznie, przy okazji pozbywając się wszystkich resztek i okruchów bakalii. Zdrowe słodycze bez konserwantów i innych EEE, wykonane własnoręcznie minimalizują wyrzuty sumienia :-) Spróbujcie sami. Szybko, zdrowo i naprawdę pysznie.

...

I belong to the group of „emotional eaters”. In other words, when I’m stressed, my body needs food. I’m not proud of it. I’ve been working on it and even made some considerable progress. I currently control my eating… Oh well, at least I hope so. This fickle spring is a case in point (but everything can be a good excuse to eat, right?). So this spring I eat. I eat WHITE BALLS with a bit of BLACK SHEEP.  It doesn’t take a lot of time to make them and it gives a good opportunity to get rid of some nuts’ leftovers and crumbs. Healthy, homemade sweets with no preservatives or other „E-something” minimize remorse. Give it a go! It’s simple, healthy and really tasty.

white food kavka 2white food kavka 3white food kavka 4

White balls

1,5 glass teacups nuts (almonds, cashew nuts, pistachio, walnuts, hazelnuts) and coconut flakes teaspoon sesame
4 teaspoons honey
a little extra chopped nuts and coconut flakes for rolling the balls in

1. soak nuts, coconut flakes and sesame in warm water for ca. 15 minutes
2. drain them and blend into powder (remember! it’s quite difficult to form the balls of too chunky mixture)
3. add honey (or agave nectar, but I prefer honey, and don’t bother with sugar, we all deserve a little bit of sweetness)
4. form the balls from the mixture and roll them in nuts and flakes (if it’s hard to roll the balls, either add some water or powdered oatmeals)

Black sheep

to make the black sheep, add a little bit of cocoa or carob instead of chopped nuts and coconut flakes

Enjoy! 

white food kavka 5white food kavka 6white food kavka 7

Spróbujecie? Ciekawa jestem czy i Wam zasmakują.

Słodkiego dnia ♥♥♥

...

Will you try it? I’m curious if you liked them as well.

Have a sweet day ♥♥♥
translation: biały królik
Posted by: KAVKA / 15 reacties