przyjazne domy kavka 10

Wynaturzony i skrajny przykład maksymalnego konsumpcjonizmu i marketingu pod postacią „Black Friday” potrafi ponieść i owładnąć tłumem. Ten czas (bo to już nie jest jeden dzień :-( zawsze wzbudza we mnie niesmak i smutek. Coś jest nie tak. Dlatego bez wdawania się w zbędne moralizatorstwo proponuję dla tych, którzy zechcą się do mnie przyłączyć powołać nowy dzień: „Green Friday”. Skromny, cichy, zielony, zdrowy. Dzień świadomego życia. Można go później „rozciągnąć” na tydzień, miesiąc, cały czas. Idea jest super prosta. I super przyjemna. Obiecuję :-) Od czego zacząć? Zacznijmy od domu!

one room living kavka 7

Ostatnio zadano mi pytanie: ?czy uważam, że to jak mieszkamy ma wpływ na to jak żyjemy??. Zaczęłam się nad nim zastanawiać i doszłam do wniosku, że (w moim przypadku) pytanie to powinno się odwrócić i zamienić na zdanie twierdzące: TO JAK ŻYJĘ, MA WPŁYW NA TO JAK MIESZKAM. 

Przede wszystkim BRAK PODZIAŁÓW. Mój dom to w zasadzie one-room living. Poza oddzielnymi pomieszczeniami: garderobą (z moją pracownią), sypialnią (z pracownią męża) i dwoma łazienkami to jedna otwarta przestrzeń. Są w niej wydzielone tzw. strefy: kuchenna, wypoczynkowa i rozrywkowa z telewizorem, playstation i sprzętem muzycznym ale granice są bardzo płynne i wciąż ulegają przesunięciom :-). Wynika to z naszego stylu życia. Nie mamy potrzeby oddzielania się od siebie, zachowywania prywatności, zaszywania na ?chwile sam na sam ze sobą?. Część wypoczynkowa z sofą, fotelami może zmienić się w strefę zabawy albo miejsce do ćwiczeń. Stół kuchenny spełnia dla mnie rolę przede wszystkim stołu do pracy. To tu rozkładam swoje papierki, kredki, farby? 

one room living kavka 2

WIELOFUNKCYJNOŚĆ. Dla mnie najważniejsza cecha współczesnych domów. Nie ma potrzeby ?utrzymywania? wielkiego stołu z niezliczoną ilością krzeseł w przestrzeni zamieszkiwanej przez dwa dwunożne i cztery czteronożne ssaki. Kiedyś miałam gigantyczny stół. Uwielbiałam zdjęcia w zagranicznym pismach wnętrzarskich pięknych, wielkich stołów ? sama chciałam taki mieć, miałam i w realu coś takiego to olbrzymi, niepotrzebny, zajmujący masę miejsca grat. No bo ile razy w ciągu roku siadasz z dwudziestką ludzi do wspólnego stołowania, no ile? W zamian mam sofkę plus fotel (koci) plus sofo-fotele. Tak, sofo-fotele to świetny wybór.Na tzw. ?codzień? stoją oddzielnie, na ?nocne bycie? gości łączą się w parę stając się wygodnym łóżeczkiem. 

Wielka, stara podróżna waliza (na zdjęciach w roli stoliczka kawowego) mieści moje papierkowe królestwo. Szafy, pudełeczka i półki się nie sprawdzały. Przenosiłam ten dobytek z miejsca na miejsce, próbując utrzymać porządek, mieć wygodny dostęp i? klapa. Wreszcie JEST! Niech żyje waliza! Moja szafa, moja podstawka pod książki i kubek z herbatą! Lampa z upcyclingu (pisałam o niej TU) gdy trzeba staje się wazonem. Krzesła mogą w każdej chwili zostać półkami na magazyny i książki lub nocnym stolikiem. Papierowe torby to osłonki na doniczki i różne niezbędne drobiazgi.

one room living kavka 3one room living kavka 4one room living kavka 5

No i najważniejsze: MOBILNOŚĆ. Meble muszą być lekkie, kompaktowe, łatwe do noszenia, przesuwania, łączenia w podgrupy. Zawsze muszą do siebie PASOWAĆ.  Nie chce marnować mi się czasu i pieniędzy na wymianę amarantowego obicia w seledynowe ciapki na jeszcze bardziej modną marsalę, która przemknie jak kometa po portalach i magazynach wnętrzarskich i guzik z tego szumu właściwie zostanie :-) Wiem, wiem. Powinniśmy napędzać gospodarkę:-)
A jak jest u Was? Czy TO JAK ŻYJECIE, MA WPŁYW NA TO JAK MIESZKACIE, czy odwrotnie?


Z kavkowym pozdrowieniem!


p.s. 1.Wrażliwym na krzywdę zwierząt pragnę donieść, że futra występujące na zdjęciach są sztuczne, więc proszę się nie denerwować:-)

one room living kavka 6

p.s.2. Moje ostatnie rysuneczki znajdziecie w numerze specjalnym SENSU: Sens TESTY, który Wam serdecznie polecam! TU możecie zobaczyć wybór kilku ilustracji. Zapraszam :-)

sens 1

january 4

Z przerwą w pisaniu bloga jest jak z zapaleniem tylko JEDNEGO papieroska na imprezie w czasie trwania kuracji antynikotynowej albo odpuszczeniem sobie dnia ćwiczeń ?bo taka jestem dziś zmęczona, jutro nadrobię z nawiązką?. To się nigdy nie udaje. 

january 5

january 2

Jeden papieros nigdy nie będzie JEDEN, dzień lenistwa rozlewa się na tydzień, miesiąc i mobilizujesz się znowu gdy odległość między guzikiem w dzinsach a oczkiem do niego pasującym jest wielka jak kanał La Manche. Dodatkowo, gdy na drugie imię masz LEŃ (pisane gigantycznymi wersalikami) a z matematyką i obliczeniami zawsze było u Ciebie kiepsko te dni, które zdawały się zaledwie dwoma, no maksymalnie trzema tygodniami absencji okazują się kilkoma miesiącami. Uświadamiasz to sobie ze wstydem po kolejnym mailu od Kochanych Czytelników, telefonie od znajomych i uporczywym poczuciu winy nękającym Cię z jakiegoś jeszcze nieuświadomionego powodu związanego z blogiem. Kiedy odkryjesz, że powód ten zwie się WRZESIEŃ DWUDZIESTEGO DRUGIEGO i był ostatnim dniem Twojej wizyty jest jeszcze gorzej. Podejmujesz jakieś tam próby wykrzesania z siebie pomysłu ale? I mogłabym tak wciąż, i wciąż jak zacięta płyta. Ile razy już mi się to zdarzało. Nawet liczyć się nie chce. Pewnie już tak zostanie. Będą powroty i odwroty. Póki co jest POWRÓT. Niech żyje NOWY, 2016 ROK!!!

1. Po pierwsze: bardzo dziękuję Wam za te kilka lat spędzonych tu razem. Wiecie, że 27 października  minęła 6 rocznica mojego pierwszego wpisu (jeszcze na kavkadesign.blogspot.com). Niewiarygodne! Wkurza mnie jak ten czas pędzi do przodu. Ja tak nie chcę. Jestem człowiekiem powolnym i nigdy nie znosiłam biegania! Trend biegacza zupełnie mnie ominął! Mogę chodzić, mogę dreptać mogę nawet leciutko potruchtać (ale bardzo leciutko i bardzo krótko) ale bieganie absolutnie nie wchodzi w grę. Zresztą nie podobają mi się zupełnie te dżogingowe ciuszki. ZUPEŁNIE :-)

2. Po drugie: żadnych postanowień noworocznych! Ok, i tak nigdy ich nie robiłam tak na serio, ale jednak trochę o nich myślałam. Tym razem NIC! 

3. Po trzecie: no dobra, jednak zrobię jedno postanowienie. W tym roku MUSZĘ, no po prostu muszę  w końcu pojechać do Japonii. Więc postanowienie brzmi: NIE ODKŁADAJ NA PÓŹNIEJ.

4. Po czwarte: śpieszę donieść wszystkim Kochanym Duszkom, które martwiły się moją przedłużającą się nieobecnością na blogu: jak widać ? żyję. Mam się w miarę dobrze. Był moment gorszy, brzydszy i co tu mówić bardzooo męczący ale mam go już za sobą. IDZIE NOWE! 

5. Po piąte: rok 2016 to rok moich 40 urodzin. Trochę straszno-dziwnie to dla mnie brzmi ale prawda jest taka jak widać. Dlatego mam zamiar: śmiać do łez, bawić do rana )od rana :-), zwiedzać tyle świata ile będzie chciał mi pokazać, spotykać się z przyjaciółmi jak często się da i jak długo oni wytrzymają, poznawać nowych i spotykać się z nimi najczęściej jak się da?i najważniejsze: nie przejmować się głupotami i mniej głupotami także, i nawet pan z drobiem w nazwisku mi w tym nie przeszkodzi. Czyli jednak postanowienia są :-) 

6. A po szóste i już ostatnie dziś: za trzy tygodnie znów będę w Indiach! Cieszę się jak wariatka więc musiałam Wam o tym napisać!  Żadnego otulania się w futra, koce i pledy podczas czytania, żadnych rozgrzewających napojów. Tylko ja, słońce, święte krówki i ponad miliard mieszkańców :-)))

Trzymajcie się cieplutko w NOWYM ROKU, by wszystkie marzenia Wam się spełniły i jeszcze, jeszcze więcej!!!

Kavka

bring the outdoors in kavka 1

Ze spacerów przynoszę co się da. Podagrycznik, koniczynę, trawy, mech. Pięknie ozdabiają dom. W prostych, szklanych butelkach, zwyczajnych słoiczkach wyglądają ślicznie. Przynajmniej dla mnie. Natura jest doskonała, wystarczy tylko po nią sięgnąć. Nie trzeba ?umajać?, komponować, udziwniać. 

Ku inspiracji polecam miłą dla oka książeczkę napisaną przez nowojorskiego stylistę Shane?a Powers?a przy współpracy z Jennifer Cegielski. BRING THE OUTDOORS IN. Powers przez lata pracował w magazynie Martha Stewart Living. Publikował też w moim ukochanym BLOOM oraz między innymi w Vogue Living Australia. Zdjęcia do książki wykonał duet GENTL&HYERS (znany Wam pewnie min. z Kinfolka) Mały, idealnie poręczny format. Przejrzysta szata graficzna, ładny papier no i źródło pomysłów! I choć książka wydana została w 2013 ? polecam, takie pomysły się nie starzeją a co najwyżej zostały już przez innych podchwycone :-)

Ja swój egzemplarz nabyłam w SUPER SALONIE, od którego jestem uzależniona (wiem, że nie jestem jedyna, ta plaga już się rozprzestrzenia :-))), ale można go także znaleźć (oczywiście, gdzież by indziej:-) na Amazonie

bring the outdoors in kavka 2bring the outdoors in kavka 3bring the outdoors in kavka 4

bring the outdoors in kavka 5bring the outdoors in kavka 6bring the outdoors in kavka 7bring the outdoors in kavka 8bring the outdoors in kavka 9bring the outdoors in kavka 10bring the outdoors in kavka 11

bring the outdoors in kavka 13

Były ostatnio głosy, że mało zdjęć. Dziś jest ich sporo. Aż zastanawiam się czy nie za dużo. Nie jestem przyzwyczajona do takiej ilości obrazków :-) Mam jednak nadzieję, że to co dla Was przygotowałam się spodoba. Kwietne zdjęcia z mojego domu. Miłego oglądania Kochani i przynoście jesienne skarby ze spacerów by ozdobiły Wasze domy.

BOOK: BRING THE OUTDOORS IN: Garden Projects for Decorating and Styling Your Home, by Shane Powers  (Author), Gentl & Hyers (Photographer), Jennifer Cegielski (Contributor), chronicle books, 2013