news from my white house kavka A

Njusy są takie:
1. Nasz dom zakwitł. Na różowo. Jest pięknie. Kwitnące gałęzie poprawiają humory i nam i kotom. Koko z zachwytem wącha malutkie kwiatki, przesiadując pod wisienką.
...
Here’s the news:
1. Our house is in blossom. In pink. It’s beautiful. The flowering twigs boost our mood. Koko sits under dwarf cherry tree and smells tiny flowers with delight. 

enjoy today kavka 8

Małe a cieszy, czyli o rytuałach i niecodzienności codzienności. Mam swoje małe rytuały. Wstaję zazwyczaj około 4 rano, robię kawkę, siadam na sofie z książką lub ipadem i czekam na świt. Uwielbiam świt. Czas kiedy wszystko zaczyna się budzić. Robi się coraz widniej, najpierw nieśmiałe i ciche śpiewy jednego ptaka, potem kolejnych. 

Na mojej ulicy jeszcze nie jeżdżą samochody. Gdzieniegdzie zaszczeka pies. Wiem, bo do porannych rytuałów należy też (ok, psuje to widok idealnego poranka :-) pierwszy papierosek ? palę na dworze ? nałóg wymaga poświęceń. Więc czekam na świt pijąc kawkę, herbatę i kolejną herbatę. A one TYLKO w konkretnym kubku. Od jakiegoś czasu na moich zdjęciach wciąż ten sam kubasek :-). Taki niby oldschool, niby emaliowany. Ale to tylko pozory. Żaden tam z niego oldschool i żadna emalia. Na pudełku stoi jak wół: ?jestem z ceramiki?. Co prawda kupując go, napisu tego nie zauważyłam (ach ta wrodzona bystrość oka), ale po jakimś czasie fakt ten do mnie dotarł. I zaczęłam drążyć temat. Kubek nabyty w NAP-ie pochodzi z Agaf Design. Agaf Design to Agnieszka Fornalewska-Hill. Jej przepiękne projekty możecie zobaczyć TU, poleca się także poczytać o autorce. Przytoczę cytat ze strony: ?W studio powstają formy użytkowe, w których prostota i oczywistość form zostaje przełamana zupełnie nowym, ożywczym spojrzeniem, wyrafinowaną estetyką i elementem zaskoczenia.? Tak jest i z moim kubeczkiem. Niby prosty, niby oczywisty a wcale nie. I do tego zabójczo poręczny, perfekcyjne leży w dłoni, uszko pasuje do palucha i pozostaje chłodne bez względu na temperaturę napoju. Uwielbiam ogrzewać nim dłonie, taki nawyk osoby o zawsze zimnych łapkach. Cudowne znalezisko. Kupuję nieczęsto ale gdy trafię na ideał mam go latami i używam, używam, używam? Ten kubek już do ideałów należy :-)

enjoy today kavka 1enjoy today kavka 2enjoy today kavka 3

enjoy today kavka 11

Codzienność to główny temat na Kavce. Zwykłe życie. I takie uwielbiam. Od czasu do czasu można je zaburzyć jakimś wydarzeniem specjalnym, egzotycznym wyjazdem, ekscytującym spotkaniem i galą z szampanem ale? zdecydowanie wolę powtarzalność i codzienność. Może jestem nudna, może jestem stara, może dorosłam. Codzienność może być bardzo piękna. Na przykład: 
? wczoraj (na kolejnym papierosku) w ogrodzie ptaki oszalały!!! Przez moment czułam się jak wiosną gdy drą paszcze tak strasznie, że spać nie można. One chyba już czują zmianę. Mam taką nadzieję. Że zima już nie wróci, że pączki na hortensji  nie zmarzną (tak, tak już są!), że będzie ciepło

? albo w zeszły piątek. Spotkanie z Patpatem!!! Przyjechała do mnie i zasiedziałyśmy się do nocy. To było nasze pierwsze spotkanie. Pierwsze rozmowy ale jeśli tak długo trwały a czas nie wiadomo kiedy upłynął i z 12 w południe zrobiła się prawie 11 w nocy to chyba było nieźle. Mam rację? :-))) ŚLĘ CI PATPAT MOC UŚCISKÓW! I koty też! Cudownie poznać w realu kogoś kto odwiedza Cię na blogu i sobie wymieniacie te wirtualne słowa od czasu do czasu a nawet często. Jak bardzo chciałbym poznać wielu z Was. Takie spotkanie latem u mnie w ogrodzie mi się marzy! Bylibyście chętni Kochani? Czy lepiej żeby zostało jak jest, bo może czar ulecieć przy bliższym poznaniu Kavki? 

? albo kiedy (nie pamiętam czy już Wam o tym opowiadałam) dwie nastolatki ratują Cię o 1 nocy a jest to noc upalna, jedna z najgorętszych w zeszłym roku a ty jesteś po 1,5 godziny biegania po mieście i szukania jakiegoś otwartego sklepu, baru, restauracji, CZEGOKOLWIEK, gdzie można kupić coś do picia, bo usychasz z pragnienia a okolice Spodka w Katowicach nie są zbyt przychylne przybyszowi z innego miasta nie rozeznanego w niuansach życia nocnego i topografii miasta, więc kiedy one dają Ci puszkę pepsi i jeszcze proponują inne, mocniejsze napoje to jest to coś cudownego. Ta pepsi smakowała wspaniale 

? albo kiedy dziewczyna (którą widzisz pierwszy raz w życiu a ja mam pamięć do twarzy, uwierzcie) na ulicy mówi mi dzień dobry i się uśmiecha promiennie (miałam takich sytuacji kilka ostatnio, z różnymi osobami) ? to jest to superowe

? a pan z okolicznego sklepu ratujący mnie o 21.30 wieczorem ryzą papieru A4 ze swojego biura (!), bo musiałam coś bardzo pilnie wydrukować a w sklepie nie mieli, a ja mieszkam na wsi więc innych przybytków oferujących papier do drukarki o 21.30 w nocy nie ma zbyt wielu?

?tak tak. Życie jest cudownie miłe. No dobrze, nie zawsze ale przyznacie, że takie sytuacje dają nadzieję i radość wielką. Dają? Pewnie, że tak!

Kończę te swoje nocne wywody (jest 2.58) i wracam do pakowania plecaka. Podrzucam Wam kilka obrazków, które miałam nadzieję zaprezentować w pełnej krasie podczas odsłony nowego layoutu bloga przed wyjazdem do Indii ale? no właśnie. Nie wyrobiłam się. Strona się jeszcze pisze i będzie po moim powrocie. Dziś tylko nowe logo i 3 ikonki. Co myślicie? Mam nadzieję, że całość Wam się spodoba. ENJOY TODAY!!!

enjoy today kavka 10enjoy today kavka 6enjoy today kavka 7enjoy today kavka 9

p.s Pogięty kubek to POGIĘTY KUBEK :-) z fabryki porcelany z Ćmielowa. Też lubię, zajrzyjcie tu, jeśli chcecie przyjrzeć się kolekcji, mój egzemplarz nabyłam w Warsztacie Woni :-)))

green kavka 2

Ostatnio jem NA ZIELONO. Dajcie mi zielonego! Pochłonę wszystko. Już bardzo brakuje mi wiosny. Zdecydowanie nie jestem człowiekiem lodu. Co tam lodu, ja nawet człowiekiem zachmurzenia i temperatury w granicach 10 stopni nad kreską nie jestem!

Tak więc zielony groszek i bób (wiem, wiem i coż, że mrożony, taki mamy klimat) z oliwą. Sałaty i liści wszelkich dostępny w moim sklepie asortyment ? zaprawiam kiełkami, ogórem, cukinią i? groszkiem :-) A do picia ZIELONE KOKTAJLE. Odkąd nabyliśmy tzw. blender kielichowy (czy tak to się fachowo nazywa koleżanki i koledzy lepiej znający się na kuchni?) blenduję jak szalona! No wiadomo, mogę to wszystko zjeść w postaci stałej ale czy jest coś pyszniejszego od aksamitnego, puszystego, zielonego smoothie własnoręcznie wykonanego (uściślając: własnoręcznie przekręcam pokrętełko z OFF na ON i naciskam guzik z obrazkiem szklaneczki), czy jest???? Dla mnie NIE :-). Dzisiejszy boski napój: ogóras zielony, awokado, kilka listków selera naciowego, mleko ryżowe i płatki kokosa. Smacznego!

Lubicie? Pijecie? Blenujecie? Jakieś pomysły na dające energię i poprawiające humor zielone jedzenie? Bardzo proszę! Bardzo :-)))

Czekam na Wasze słowa Kochani!

january 4

Z przerwą w pisaniu bloga jest jak z zapaleniem tylko JEDNEGO papieroska na imprezie w czasie trwania kuracji antynikotynowej albo odpuszczeniem sobie dnia ćwiczeń ?bo taka jestem dziś zmęczona, jutro nadrobię z nawiązką?. To się nigdy nie udaje. 

january 5

january 2

Jeden papieros nigdy nie będzie JEDEN, dzień lenistwa rozlewa się na tydzień, miesiąc i mobilizujesz się znowu gdy odległość między guzikiem w dzinsach a oczkiem do niego pasującym jest wielka jak kanał La Manche. Dodatkowo, gdy na drugie imię masz LEŃ (pisane gigantycznymi wersalikami) a z matematyką i obliczeniami zawsze było u Ciebie kiepsko te dni, które zdawały się zaledwie dwoma, no maksymalnie trzema tygodniami absencji okazują się kilkoma miesiącami. Uświadamiasz to sobie ze wstydem po kolejnym mailu od Kochanych Czytelników, telefonie od znajomych i uporczywym poczuciu winy nękającym Cię z jakiegoś jeszcze nieuświadomionego powodu związanego z blogiem. Kiedy odkryjesz, że powód ten zwie się WRZESIEŃ DWUDZIESTEGO DRUGIEGO i był ostatnim dniem Twojej wizyty jest jeszcze gorzej. Podejmujesz jakieś tam próby wykrzesania z siebie pomysłu ale? I mogłabym tak wciąż, i wciąż jak zacięta płyta. Ile razy już mi się to zdarzało. Nawet liczyć się nie chce. Pewnie już tak zostanie. Będą powroty i odwroty. Póki co jest POWRÓT. Niech żyje NOWY, 2016 ROK!!!

1. Po pierwsze: bardzo dziękuję Wam za te kilka lat spędzonych tu razem. Wiecie, że 27 października  minęła 6 rocznica mojego pierwszego wpisu (jeszcze na kavkadesign.blogspot.com). Niewiarygodne! Wkurza mnie jak ten czas pędzi do przodu. Ja tak nie chcę. Jestem człowiekiem powolnym i nigdy nie znosiłam biegania! Trend biegacza zupełnie mnie ominął! Mogę chodzić, mogę dreptać mogę nawet leciutko potruchtać (ale bardzo leciutko i bardzo krótko) ale bieganie absolutnie nie wchodzi w grę. Zresztą nie podobają mi się zupełnie te dżogingowe ciuszki. ZUPEŁNIE :-)

2. Po drugie: żadnych postanowień noworocznych! Ok, i tak nigdy ich nie robiłam tak na serio, ale jednak trochę o nich myślałam. Tym razem NIC! 

3. Po trzecie: no dobra, jednak zrobię jedno postanowienie. W tym roku MUSZĘ, no po prostu muszę  w końcu pojechać do Japonii. Więc postanowienie brzmi: NIE ODKŁADAJ NA PÓŹNIEJ.

4. Po czwarte: śpieszę donieść wszystkim Kochanym Duszkom, które martwiły się moją przedłużającą się nieobecnością na blogu: jak widać ? żyję. Mam się w miarę dobrze. Był moment gorszy, brzydszy i co tu mówić bardzooo męczący ale mam go już za sobą. IDZIE NOWE! 

5. Po piąte: rok 2016 to rok moich 40 urodzin. Trochę straszno-dziwnie to dla mnie brzmi ale prawda jest taka jak widać. Dlatego mam zamiar: śmiać do łez, bawić do rana )od rana :-), zwiedzać tyle świata ile będzie chciał mi pokazać, spotykać się z przyjaciółmi jak często się da i jak długo oni wytrzymają, poznawać nowych i spotykać się z nimi najczęściej jak się da?i najważniejsze: nie przejmować się głupotami i mniej głupotami także, i nawet pan z drobiem w nazwisku mi w tym nie przeszkodzi. Czyli jednak postanowienia są :-) 

6. A po szóste i już ostatnie dziś: za trzy tygodnie znów będę w Indiach! Cieszę się jak wariatka więc musiałam Wam o tym napisać!  Żadnego otulania się w futra, koce i pledy podczas czytania, żadnych rozgrzewających napojów. Tylko ja, słońce, święte krówki i ponad miliard mieszkańców :-)))

Trzymajcie się cieplutko w NOWYM ROKU, by wszystkie marzenia Wam się spełniły i jeszcze, jeszcze więcej!!!

Kavka

wardrobes detox kavka 01

wardrobes detox kavka 13

Witam Was w poniedziałek. Początek nowego tygodnia. Uwielbiam początki. Są takie obiecujące. Zakończenia nie zawsze, dlatego skupiam się na początkach, a później? niech życie mnie niesie :-). Poniosło mnie też niestety w zeszłą niedzielę. Dokładnie ok. godziny 10 wieczorem, kiedy zapragnęłam, właśnie wtedy i tylko wtedy pomalować podłogę w garderobie. Taka ułańska fantazja. A co?

Niestety pomalowanie podłogi miało swoje konsekwencje. Pomalowanie ścian. Reorganizacja garderoby. Sprzątanie. Mycie. Przeglądanie ubrań. Co zostawić? Co oddać? Zeszły tydzień był dla mnie bardzo ciężki zawodowo więc dlaczego nie dołożyć sobie jeszcze prac domowych? Ale udało się. Podłoga pięknie odświeżona. Ściany również. Przegląd ciuchów zaprocentował ograniczeniem ilości półek i wieszaków. Taki letni detoks garderoby. Zostały tylko te najbardziej ulubione, wygodne, najładniejsze ubrania i buty. Torebki, torby i torebeczki mają swoją osobną szufladę. Podobnie jak ozdóbki do ozdabiania, paski, szelki, sznurówki i szale. 

Cała garderoba urządzona sprzętami z tego dużego szwedzkiego sklepu meblowego, (wiecie o co chodzi :-), oprócz krzesła i górnej lampy, te pochodzą z Vitry i Habitat. Mobilny system do przechowywania ubrań schowany za lnianymi zasłonkami w naszym przypadku spisuje się znakomicie. Do tego jedna wysoka szafka z półkami na ubrania które nie wymagają wieszania, kilka półek na buty, dwie bardzo obszerne szuflady,  dwa mniejsze przezroczyste pudełka na skarpety, majciochy i inne takie plus dwa wielkie w których trzymamy w zależności od pory roku ubrania zimowe lub letnie ? wystarczają w zupełności. Są bardzo praktyczne i wygodne dla naszej dwójki. 

wardrobes detox kavka 2wardrobes detox kavka 3wardrobes detox kavka 4wardrobes detox kavka 5wardrobes detox kavka 6wardrobes detox kavka 7wardrobes detox kavka 8

Garderoba jest niewielka (ok. 9 m2) ale mam w niej jeszcze stół pod komputer, skaner i wszystkie niezbędne w pracy grafika urządzenia. Po przeciwnej stronie mały kącik inspiracyjny z ulubionymi magazynami i książkami plus pudło na kartony, papierki i papierzyska. Półka powstała z dwóch nocnych ikeowskich szafek (niezbyt wygodnych przy łóżku, bo po pierwsze szuflady strasznie hałasują ? szafki są metalowe, a po drugie kotki posiadły jakąś niewiarygodną zdolność przewracania ich z całą zawartością szuflad i tym co na nich, czyli np. szklanek z wodą), zwieńczonych zwykłymi sosnowymi dechami. Owe dechy przywędrowały z ogrodu, gdzie odleżały odpowiedni czas nim wymyśliłam co z nimi zrobić dlatego są pięknie spatynowane działaniem deszczu, śniegu wiatru i słońca. Zostawiłam też resztki białej farby z poprzedniego ich życia (kiedyś były blatem stolika:-). 

wardrobes detox kavka 9wardrobes detox kavka 9bwardrobes detox kavka 10wardrobes detox kavka 11

Letni czas to moment na odświeżenie domu a postanowiłam wykorzystać wszystko co mam, bez konieczności kupowania nowych przedmiotów, lub tak przerobić stare meble aby zyskały nowy wygląd a może i nowe przeznaczenie. O efektach tej pracy na pewno Was poinformuję :-) Myślę, że to fajny pomysł w dobie zamieniania planety z szybkością światła w wielkie wysypisko śmieci. A jaka frajda. 

Następna na tapetę idzie sypialnia i górna łazienka. Trzymajcie kciuki bo tam tydzień nie wystarczy a pracy wciąż zbyt dużo jak na jedną, małą Kaveczkę. 

 

Na koniec polecam bardzo ładną książeczkę wszystkim tym, którzy tak jak ja zapragną np. o 10 wieczorem zająć się przemeblowaniem garderoby. ZNAJDŹ TO! Wydana przez Ikea. Fajna rzecz :-)

wardrobes detox kavka 12

Całuję i pięknego tygodnia Wam życzę!