january 4

Z przerwą w pisaniu bloga jest jak z zapaleniem tylko JEDNEGO papieroska na imprezie w czasie trwania kuracji antynikotynowej albo odpuszczeniem sobie dnia ćwiczeń ?bo taka jestem dziś zmęczona, jutro nadrobię z nawiązką?. To się nigdy nie udaje. 

january 5

january 2

Jeden papieros nigdy nie będzie JEDEN, dzień lenistwa rozlewa się na tydzień, miesiąc i mobilizujesz się znowu gdy odległość między guzikiem w dzinsach a oczkiem do niego pasującym jest wielka jak kanał La Manche. Dodatkowo, gdy na drugie imię masz LEŃ (pisane gigantycznymi wersalikami) a z matematyką i obliczeniami zawsze było u Ciebie kiepsko te dni, które zdawały się zaledwie dwoma, no maksymalnie trzema tygodniami absencji okazują się kilkoma miesiącami. Uświadamiasz to sobie ze wstydem po kolejnym mailu od Kochanych Czytelników, telefonie od znajomych i uporczywym poczuciu winy nękającym Cię z jakiegoś jeszcze nieuświadomionego powodu związanego z blogiem. Kiedy odkryjesz, że powód ten zwie się WRZESIEŃ DWUDZIESTEGO DRUGIEGO i był ostatnim dniem Twojej wizyty jest jeszcze gorzej. Podejmujesz jakieś tam próby wykrzesania z siebie pomysłu ale? I mogłabym tak wciąż, i wciąż jak zacięta płyta. Ile razy już mi się to zdarzało. Nawet liczyć się nie chce. Pewnie już tak zostanie. Będą powroty i odwroty. Póki co jest POWRÓT. Niech żyje NOWY, 2016 ROK!!!

1. Po pierwsze: bardzo dziękuję Wam za te kilka lat spędzonych tu razem. Wiecie, że 27 października  minęła 6 rocznica mojego pierwszego wpisu (jeszcze na kavkadesign.blogspot.com). Niewiarygodne! Wkurza mnie jak ten czas pędzi do przodu. Ja tak nie chcę. Jestem człowiekiem powolnym i nigdy nie znosiłam biegania! Trend biegacza zupełnie mnie ominął! Mogę chodzić, mogę dreptać mogę nawet leciutko potruchtać (ale bardzo leciutko i bardzo krótko) ale bieganie absolutnie nie wchodzi w grę. Zresztą nie podobają mi się zupełnie te dżogingowe ciuszki. ZUPEŁNIE :-)

2. Po drugie: żadnych postanowień noworocznych! Ok, i tak nigdy ich nie robiłam tak na serio, ale jednak trochę o nich myślałam. Tym razem NIC! 

3. Po trzecie: no dobra, jednak zrobię jedno postanowienie. W tym roku MUSZĘ, no po prostu muszę  w końcu pojechać do Japonii. Więc postanowienie brzmi: NIE ODKŁADAJ NA PÓŹNIEJ.

4. Po czwarte: śpieszę donieść wszystkim Kochanym Duszkom, które martwiły się moją przedłużającą się nieobecnością na blogu: jak widać ? żyję. Mam się w miarę dobrze. Był moment gorszy, brzydszy i co tu mówić bardzooo męczący ale mam go już za sobą. IDZIE NOWE! 

5. Po piąte: rok 2016 to rok moich 40 urodzin. Trochę straszno-dziwnie to dla mnie brzmi ale prawda jest taka jak widać. Dlatego mam zamiar: śmiać do łez, bawić do rana )od rana :-), zwiedzać tyle świata ile będzie chciał mi pokazać, spotykać się z przyjaciółmi jak często się da i jak długo oni wytrzymają, poznawać nowych i spotykać się z nimi najczęściej jak się da?i najważniejsze: nie przejmować się głupotami i mniej głupotami także, i nawet pan z drobiem w nazwisku mi w tym nie przeszkodzi. Czyli jednak postanowienia są :-) 

6. A po szóste i już ostatnie dziś: za trzy tygodnie znów będę w Indiach! Cieszę się jak wariatka więc musiałam Wam o tym napisać!  Żadnego otulania się w futra, koce i pledy podczas czytania, żadnych rozgrzewających napojów. Tylko ja, słońce, święte krówki i ponad miliard mieszkańców :-)))

Trzymajcie się cieplutko w NOWYM ROKU, by wszystkie marzenia Wam się spełniły i jeszcze, jeszcze więcej!!!

Kavka

garden kavka 8garden kavka 16

Jednym z powodów dla których bardzo chciałam wyprowadzić się z centrum Warszawy była wielka tęsknota za ogrodem. Mając do wyboru siedzenie w kawiarnianych ogródkach lub w swoim własnym, wybrałam drugą opcję. Nie twierdzę, że czasami nie tęsknię za zgiełkiem miasta, możliwością szybkiego spotkania z przyjaciółmi w knajpie albo wieczornym szwendaniem po ulicach mojej ukochanej Starej Ochoty, jednak radość z posiadania własnego skrawka zieleni w zupełności te tęsknoty wynagradza. 

W tym roku zamiast niskich stolików wytaszczyliśmy na taras stół. (Jak to wyglądało w 2014 możecie zobaczyć TU). Uwielbiamy gości, jest dla nich zawsze miejsce w naszym domu i przy stole dlatego stół jest NIEZBĘDNY! Fakt, drażnią mnie te czerwone nogi bo w kwestii kolorów jak wiecie jestem radykałem, ale zamierzam w najbliższej wolnej chwili przemalować je na biało (albo szaro). Chyba będzie lepiej? Co myślicie?

...

It?s time to start outdoor living :-) Long breakfast and dinners in the garden. More weekends with our friends. Lying and staring at the trees and sky. Doing NOTHING. Perfect time. I don?t regret leaving the big city and staying here. In my small, black house and my peaceful garden. Please, join us :-).

Here you can see how everything looked last year :-)

garden kavka 3garden kavka 4garden kavka 5garden kavka 6garden kavka 10

W tym roku zrealizowałam w końcu marzenie o bujaniu w ogrodzie. Są walki o miejsce. Na szczęście hamak jest dwuosobowy co już sprawdziłam.

Wyprowadziłam na zewnątrz  jednego białego psa. A co niech sobie chłopak pooddycha świeżym powietrzem. Może dołączę mu stado, żeby się nie nudził.

garden kavka 11garden kavka 12garden kavka 13garden kavka 14garden kavka 15

A teraz uczę się odpoczywać. Nic nie robić. Po prostu leżeć i patrzeć na zieleń. Nie śmiejcie się. Takie leniuchowanie nie jest wcale proste. Myślę, że w tym temacie nie jestem odosobniona. Znacie to uczucie kiedy kładziecie się na leżaczku z zamiarem relaksu a przez głowę jak na komendę zaczynają przelatywać tabuny myśli. A jedna goni drugą. Do tego powoli, najpierw nieśmiało wychyla się malutki wyrzut sumienia, że przecież coś tam powinno się robić, ułożyć, posprzątać, odpisać na maile? Wyrzut nabiera rozmiarów i rozdyma się jak gigantyczny balon porywając nas z leżaka i pozbawiając skutecznie ochoty na dalsze odpoczynki. Znacie to uczucie? Wiem, że tak. Ale plan na tegoroczne lato jest taki by nauczyć się leniuchować. Oficjalnie ogłaszam konkurs na największego lesera. Kto się przyłączy niech śle spostrzeżenia, swoje myki i podpowiedzi jak stan ten osiągną. Czy kilka głębokich oddechów na początek wystarczy? Szybki kursik nie-myślenia-o-niczym? Jak to się mówi: trening czyni mistrza a ja mam zamiar mistrzostwo (przynajmniej w tej dziedzinie) w tym roku osiągnąć :-)

Dlatego zapraszam do mojego ogrodu na wspólne ćwiczenia. Zapewniam lemoniadę, bujanie w hamaku, zabawy z psem (ona nie ma rozterek: leżeć/nie leżeć) i wielką michę cudownej sałatki z rzodkiewki (ja używam także liści są jadalne i przepyszne), cykorii, brzoskwini, z dodatkiem kwiatków tymianku, dużą ilością świeżo mielonego kolorowego pieprzu, czarnuszki, kroplą wody różanej (ostatnio dodaję do wszystkiego:) i kilku łyżek oleju lnianego. Można dodać grillowany chlebek albo kurczaka w ziołach dla tych, którzy wolą bardziej ?sycąco? podejść do tematu.  Gotowe! Lekko, zdrowo i przepysznie. To co przyłączacie się, podobają się ?okoliczności przyrody?? :-))))

Całuję, mam nadzieję, że mieliście cudowny weekend i pełni radości rozpoczęliście nowy tydzień. 

Kavka

sweet kavka 8

sweet kavka 9

Kochani, znowu jedzeniowo :-) Ok, dużo tego ostatnio u mnie ale to dlatego, że i praca moja krąży wokół tematów kulinarnych. Dziś moje stylizacje z lipcowego numeru Zwierciadła (tego z Natalią Przybysz na okładce). Letnie smaki, owoce, słodycz, lody, moje ukochane jeżyny? i babcina makatka. Uwielbiam! Pieczołowicie przechowuję. Różne. Z łabędziem, kwiatami, wróbelkiem. Nie, wróbelek (ten z ostatniego zdjęcia) przypadł mojej siostrze ale pozwoliła wykorzystać w stylizacji :-) 

sweet kavka 3sweet kavka 4

Pędzę do książki nad którą teraz pracuję. Nie mogę zdradzić zbyt wiele ale z cudownie miłą osobą mam nadzieję stworzyć coś naprawdę smakowitego, słodkiego i zdrowego. Napiszę więcej gdy będę mogła. Tymczasem całuję Was i takie oto motto dzisiejszego dnia zasyłam:

sweet kavka 5sweet kavka 6

Trzymajcie się cieplutko a dla tych, którzy mogą, chcą i będą do zobaczenia w Łodzi na Festiwalu Dobrego Smaku. Nie mogę się doczekać. To już jutro a poprzednia edycja była wspaniała i bardzo smakowita! Byle pogoda dopisała. cmok, cmok, cmok

Kavka :-)))

p.s Już wkrótce odpiszę na wszystkie Wasze komentarze i maile. Doba jest dla mnie za krótka :-(

...

It's about food. Again. But sorry. It has been my job during the last months. So, here you've got my last stylizations for Zwierciadło magazine. Sweet, tasty and very, very messy :-) A lot of fun.

Have a great weekend. For a good start ? good motto (above :-)

Big hugs!!!

styling: Asia Gwis/Kavka, photos: Studio Zwierciadło, recipes: Natasza Socha

breakfast kavka 1

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Tak mówią :-) A ja uwielbiam go w wersji ekstremalnej. Czyli długo, dużo i bardzo słodko. Papajowo-marakujowy dżemik okazał się wspaniałą ?pamiątką? z podróży do Funchal. Nie przywożę kapeluszy z Meksyku, posążków Ganeshy z Indii, masajskich koralików z Kenii. Raz skusiłam się na sari ? zalega gdzieś w najgłębszym kącie jednej z nielicznych w moim domu szaf. Jeśli jednak chodzi o suweniry żywieniowe wpadam w amok. Przecież kto mi broni przytachać 12 kg herbaty ze Sri Lanki albo zakupić nową, bardzo pojemną walizkę na koniec toskańskich wojaży by pomieścić wszystkie wiktuały? Nikt! Jak to się mówi: sky is the limit, a w przypadku podróży samolotem ten sky staje się bardzo dosłowny gdy chodzi o opłaty za nadbagaż :-)

Tak więc dżemik spałaszowałam rozkoszując się jego cudownym smakiem i kolorem. Piękny jest ten pomarańcz na kromce świeżutkiej, chrupiącej bagietki. 

breakfast kavka 2breakfast kavka 3

breakfast kavka 7

Dziś rozpoczęłam dzień w wersji retro. Ciacho drożdżowe (grubo krojone) z kruszonką, posmarowane solidną warstwą tłustego masełka. Wyznawcy zdrowego odżywiania niech zamkną oczy i opuszczą te zdania :-) Było rozkosznie. Powróciły wspomnienia wakacji u babuni i choć ciacho nie było tak doskonałe jak to w jej wykonaniu i nie składało się w równych proporcjach z ciasta i kruszonki (na naszą prośbę babcia robiła coś co nazwać by trzeba kruszonką z dodatkiem ciasta drożdżowego na spodzie) ? to i tak smakowało wybornie. Do tego kubek gorącej, słodkiej herbaty. Czasem trzeba sobie porządnie przysłodzić, prawda? Szczególnie gdy dzień zapowiada się bardzo pracowity. Więc co zjem jutro na śniadanie? I w środę? I tak do końca tygodnia ? bo będzie to tydzień naprawdę hartkorowego zapier?u ???:-)

Coś słodkiego. W dużych ilościach i powoli smakowanego :-) Smakowitych poranków Wam życzę :-)

breakfast kavka 6

p.s 1 ostatnio zamiast herbaty często pijam miętę rwaną z rabaty i zalaną wrzątkiem. Stawia na nogi i przepięknie wygląda w promieniach porannego słoneczka (gdy oczywiście owo słoneczko raczy nas zaszczycić swą obecnością). 

p.s 2 a Wy jecie śniadania czy tak jak mój mąż ?nigdy nie jesteście rano głodni ? bo to za wcześnie na jedzenie?? I co myślicie o wyrastających jak grzyby po deszczu ?śniadaniowniach?? Lubicie? Chodzicie? Wiecie z czym to się je? Ciekawa jestem Waszych opinii, bo ja uczucia mam mieszane i raczej omijam z daleko gdy po jednej z wizyt w modnej śniadaniowni, gdy już przełknęłam cenę za kanapkę z serem kozim, gruszką i orzechami przyszło mi przełknąć długi blond włos. Serio! 

p.s 3 Kochani, jestem teraz bardzo zapracowana, więc nie od razu odpisuje na Wasze komentarze ale wszystkie czytam i wkrótce się odezwę, obiecuję! 

everyday life 1everyday life 2everyday life 3

Mam wrażenie, że kiedy ja tkwię w blokach startowych, czas gna koło mnie sprintem. To znaczy poruszam się niby, ale jest to jakieś ślimacze tempo. Ja i czas jesteśmy ostatnio mocno niekompatybilni. Ciągle coś mi umyka, wyślizguje się z rąk, omija. Tkwię przy biurku próbując prześcignąć umykające dni. Gdy już wygrzebię się z jednej roboty, przygniata mnie druga. Czasu jak na lekarstwo. Na wszystko...

everyday life 4everyday life 5everyday life 6

? na lekturę nowych czytadeł: jaki wspaniały jest znów nowy APARTAMENTO, wypchany po brzegi, na najwyższym poziomie, w nim  treść nigdy nie ginie pod formą. Ostatni KINFOLK próbuje treścią owej  formy sięgnąć, lecz ta druga wciąż wygrywa. Ale kupuję z przyzwyczajenia, dam mu jeszcze szansę. SUITCASE: poręczny format pięknie eksponuje zdjęcia z Varanasi, a piegowaty słoń na okładce urzeka spokojem. A OPENHOUSE. Cóż. Jednak płacę za białe, cieszę oczy i Wam polecam :-)

everyday life 7everyday life 8

Na codzienne kontemplowanie natury. Znów zakwitły konwalie. W moim ogrodzie to konwaliowy dywan. Nie zauważyłam kiedy to nastąpiło pochłonięta robotami. A przecież to tylko jeden moment w roku. Szkoda go stracić. Na szczęście, się ogarnęłam, trzepnęłam z otwartej w twarz i oto mam. Konwaliowy wazon a raczej wiewióra z jednym kwiatkiem bo szkoda zrywać. Bardzo szkoda. Jak widać z kontemplowaniem zdążyłam ? z pisaniem bloga ? spóźniłam. Ale tak piękne te konwalie, że postanowiłam suchara namoczyć wodą :-)

everyday life 9everyday life 10

Na długie rekreacyjne spacery. Brudne buty podpierają ścianę. Dobrze chociaż, że są w kolorze biały, bo jak ostatnio donosił NY Times Magazine, kolorowe sportowe obuwie jest już mocno passe. Teraz tylko biel, najlepiej od drogich projektantów of kors :-)

Ale nie! Na koniec sytuacja bardziej mobilna. 

Ja i Pan Miś machamy do Was łapką z Berlina! A tu cudności i Festiwal Designu :-)

everyday life 11

Miś pochodzi z sesji kulinarnej, którą przygotowałam dla Zwierciadła. W nowym numerze oprócz Misia jest jeszcze hipopotam, granaty :-))) i dużo słodkości.

A jak Wam mija czas? Tęskniliście trochę? Ja jak zawsze!!! Tak krzyknę z serca: LOVE YOU (moja przyjaciółka Lenka ostatnio powiedziała, że bardzo dużo tu pokazuję, w sensie siebie i szczerze.) Zapytam czy to dobrze? Może nie? Może nie powinna? Ale co tam! Taka jestem! Całuję Was mocno! Do zobaczenia po powrocie z Berlina!!! Słońca, kwiatów i słodyczy

Wasza Kavka

p.s na pierwszym zdjęciu przypozował Paproch. Tak wygląda jego kocia, zarobiona codzienność :-)