work space 2

Lubię podglądać ludzi w ich domach. No może nie dosłownie, bo jeszcze nie skradam się nocą pod oknami znajomych i nieznajomych próbując dojrzeć coś w rozświetlonych wnętrzach. Pomagają mi w tym delikatnym zboczeniu magazyny, książki i strony ?wnętrzarskie?. Ciekawi mnie jak wyglądają cudze sypialnie, salony, kuchnie, jakie książki stawiają na półkach domowych bibliotek, jakie kremy w łazience, czy jedzą przy stole w jadalni, przy kuchennym parapecie a może na turystycznym stoliku przed telewizorem. Niestety obrazy mi udostępniane nie zawsze są prawdziwe. Albo może ciuteńkę zafałszowane. Bo wiadomo, ładne sprzeda się lepiej niż brzydkie, a sztaby wyszkolonych stylistek jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki usuną wszystkie ?niepotrzebne? elementy. I mamy stacjonarne komputery, miksery, czajniki działające bez NIEESTETYCZNYCH kabli, blaty i stoły kuchenne z wysublimowanymi kompozycjami warzyw i naczyń, książki ułożone ładnymi okładkami do góry, albo co gorsza w porządku kolorystycznym. Itd, itp. Wiecie o co mi chodzi? Sama łapię się na tym, że chcę by było ładnie w sposób odrealniony. Bez kabli, brzydkich okładek, zniszczonych domowych chodaczków. Więc dziś będzie tak: moje miejsce pracy, bez pudru i lukru, z brudnym kubkiem, reklamówką, rachunkami za prąd, psim kłaczkiem na podłodze. Tak to wygląda. I uwierzcie na słowo, jest to wersja DELUXE. Nie chcielibyście zobaczyć tego stołu gdy pracuję. Mały fragment (dość estetyczny :-) na zdjęciu skośnookich dam. 

work space 1work space 6work space 8

Nie dziwią mnie uładzone, wystylizowane salony, jadalnie, łazienki. Tam da się tak żyć. Dziwią mnie wystylizowane miejsca pracy. Bo to wszystko pięknie wygląda. I stosik notesów z marmurową kulką na szczycie, i ołówki* ułożone równo obok pojemników, pojemniczków, słoiczków mających swoją równie ułożoną i estetyczną zawartość. I malutkie wazoniki z malutkimi kwiatuszkami. Bo ja wiem, że u mnie taki stan trwałby minutę, dwie lub maksymalnie trzy zanim ołówki nie zginęłyby pod stosem kartek, kartki pod stertą gazet, linijek i ścinków wszystkiego co wpadło mi w ręce, a wazonik szybko byłby pusty wylewając wcześniej swą zawartość albo na klawiaturę albo na ilustrację nad którą właśnie pracuję. Tak to wygląda. Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą (czy jakoś tak). Więc nie tracąc czasu na stylizacje pokazuję ten kawałek przestrzeni super ważny dla mnie. Bo chciałabym zobaczyć jak on wygląda u innych osób pracujących dużo w domu, jak on wygląda u Was. Czas zaoszczędzony na poniechaniu (ach co za cudowne słowo: poniechać, poniechaj, poniechajmy) stylizacji poświęcę na przygodę z owcą. I zanurzę się w świat niezwykle zmysłowych uszu.

work space 7

Cudownego weekendu Kochani

*oczywiście i u mnie znalazł się obowiązkowy, piękny, rzec by można ustylizowany element. Ten oto ptaszkowy ołówek. To prezent. Cudowny. Oszczędzam go i nie używam. Służy memu oku, by w chwili zadumy nad projektem, ilustracją, zadaniem do wykonania ?na wczoraj" spojrzenie jego mogło spocząć na czymś naprawdę rozkosznym :-)))