rafa kids shelf collection 11

Środa to wspaniały dzień na pokazanie czegoś pięknego i doskonale zaprojektowanego. Nowa kolekcja półek od Rafa-kids! 

Znacie tę dwójkę projektantów bo już o nich pisałam (TU) a jeśli nie widzieliście u mnie to bez wątpienia wielu z Was natknęło się na ich projekty na stronach wnętrzarskich magazynów/blogach/pintereście. Agata i Arek od paru lat konsekwentnie podążają drogą dobrego, funkcjonalnego, wykonanego z najwyższą dbałością o szczegóły designu dla dzieci. Ich kolekcje mebli święcą triumfy na całym świecie a oni wciąż poszerzają ofertę. Tym razem to półki w 4 rozmiarach (S, M, L, XL) i wielu wariantach kolorystycznych. Taka półka rosnąca wraz z dzieckiem i jego kolekcją książek, zabawek, drobnych przedmiotów wartych wyeksponowania. Podoba mi się idea magnetycznej tablicy i magnesów, którymi przyczepić można ulubione obrazki, pocztówki i notatki (wersja S). Te półki to świetnie zaprojektowana odpowiedź na bardzo popularny ostatnio trend. Wiecie o czym mówię? Ogrom zdjęć wnętrz z ustawionymi pionowo okładkami Kinfolka, Cereal tudzież innymi ładnymi obrazkami wprost wylewa się z internetów :-) Ja jestem jak najbardziej ZA. A w formie jaką proponuje Rafa-kids ? PODWÓJNIE ZA!!!

Jak wszystkie meble z dotychczasowej kolekcji półki wykonane są ze sklejki. Uzupełnione wieszakami, magnetyczną płytą i drążkami w różnych kolorach na których, można zawiesić wieszaki z ubraniami lub cokolwiek chcecie :-) Zresztą co ja się będę rozpisywać. Zobaczcie cały lookbook TU. Miałam ogromną przyjemność już po raz drugi współpracować z Rafą przy stworzeniu ich katalogu (pierwszy TU). Choć nigdy jeszcze nie spotkaliśmy się w realu to jak widać działać razem można bez względu na dzielącą nas odległość. Cudowne możliwości naszych czasów i jeszcze jeden gigantyczny plus założenia Kavki (pisałam ostatnio o byciu szczęściarą, która dzięki blogowaniu może poznawać wspaniałych ludzi dodatkowo robiąc to co kocha najbardziej!!!)

rafa kids shelf collection 2rafa kids shelf collection 3rafa kids shelf collection 4rafa kids shelf collection 5rafa kids shelf collection 6rafa kids shelf collection 7rafa kids shelf collection 8rafa kids shelf collection 9rafa kids shelf collection 10

Zostawiam Was z kolekcją Rafa-kids a sama powracam do prac domowych. Spora lista do zamknięcia przed wyjazdem który już za 4 dni!!!!

Cudownego dnia Kochani
Wasza Kavka
...
p.s Polecam Wam także blog Agaty ? znajdziecie tam nie tylko nowiny z ich pracy ale też wiele dizajnerskich inspiracji i ciekawych linków. Zapraszam

photos & styling: Rafa-kids, design: Asia Gwis/Kavkadesign.com

green kavka 2

Ostatnio jem NA ZIELONO. Dajcie mi zielonego! Pochłonę wszystko. Już bardzo brakuje mi wiosny. Zdecydowanie nie jestem człowiekiem lodu. Co tam lodu, ja nawet człowiekiem zachmurzenia i temperatury w granicach 10 stopni nad kreską nie jestem!

Tak więc zielony groszek i bób (wiem, wiem i coż, że mrożony, taki mamy klimat) z oliwą. Sałaty i liści wszelkich dostępny w moim sklepie asortyment ? zaprawiam kiełkami, ogórem, cukinią i? groszkiem :-) A do picia ZIELONE KOKTAJLE. Odkąd nabyliśmy tzw. blender kielichowy (czy tak to się fachowo nazywa koleżanki i koledzy lepiej znający się na kuchni?) blenduję jak szalona! No wiadomo, mogę to wszystko zjeść w postaci stałej ale czy jest coś pyszniejszego od aksamitnego, puszystego, zielonego smoothie własnoręcznie wykonanego (uściślając: własnoręcznie przekręcam pokrętełko z OFF na ON i naciskam guzik z obrazkiem szklaneczki), czy jest???? Dla mnie NIE :-). Dzisiejszy boski napój: ogóras zielony, awokado, kilka listków selera naciowego, mleko ryżowe i płatki kokosa. Smacznego!

Lubicie? Pijecie? Blenujecie? Jakieś pomysły na dające energię i poprawiające humor zielone jedzenie? Bardzo proszę! Bardzo :-)))

Czekam na Wasze słowa Kochani!

january 4

Z przerwą w pisaniu bloga jest jak z zapaleniem tylko JEDNEGO papieroska na imprezie w czasie trwania kuracji antynikotynowej albo odpuszczeniem sobie dnia ćwiczeń ?bo taka jestem dziś zmęczona, jutro nadrobię z nawiązką?. To się nigdy nie udaje. 

january 5

january 2

Jeden papieros nigdy nie będzie JEDEN, dzień lenistwa rozlewa się na tydzień, miesiąc i mobilizujesz się znowu gdy odległość między guzikiem w dzinsach a oczkiem do niego pasującym jest wielka jak kanał La Manche. Dodatkowo, gdy na drugie imię masz LEŃ (pisane gigantycznymi wersalikami) a z matematyką i obliczeniami zawsze było u Ciebie kiepsko te dni, które zdawały się zaledwie dwoma, no maksymalnie trzema tygodniami absencji okazują się kilkoma miesiącami. Uświadamiasz to sobie ze wstydem po kolejnym mailu od Kochanych Czytelników, telefonie od znajomych i uporczywym poczuciu winy nękającym Cię z jakiegoś jeszcze nieuświadomionego powodu związanego z blogiem. Kiedy odkryjesz, że powód ten zwie się WRZESIEŃ DWUDZIESTEGO DRUGIEGO i był ostatnim dniem Twojej wizyty jest jeszcze gorzej. Podejmujesz jakieś tam próby wykrzesania z siebie pomysłu ale? I mogłabym tak wciąż, i wciąż jak zacięta płyta. Ile razy już mi się to zdarzało. Nawet liczyć się nie chce. Pewnie już tak zostanie. Będą powroty i odwroty. Póki co jest POWRÓT. Niech żyje NOWY, 2016 ROK!!!

1. Po pierwsze: bardzo dziękuję Wam za te kilka lat spędzonych tu razem. Wiecie, że 27 października  minęła 6 rocznica mojego pierwszego wpisu (jeszcze na kavkadesign.blogspot.com). Niewiarygodne! Wkurza mnie jak ten czas pędzi do przodu. Ja tak nie chcę. Jestem człowiekiem powolnym i nigdy nie znosiłam biegania! Trend biegacza zupełnie mnie ominął! Mogę chodzić, mogę dreptać mogę nawet leciutko potruchtać (ale bardzo leciutko i bardzo krótko) ale bieganie absolutnie nie wchodzi w grę. Zresztą nie podobają mi się zupełnie te dżogingowe ciuszki. ZUPEŁNIE :-)

2. Po drugie: żadnych postanowień noworocznych! Ok, i tak nigdy ich nie robiłam tak na serio, ale jednak trochę o nich myślałam. Tym razem NIC! 

3. Po trzecie: no dobra, jednak zrobię jedno postanowienie. W tym roku MUSZĘ, no po prostu muszę  w końcu pojechać do Japonii. Więc postanowienie brzmi: NIE ODKŁADAJ NA PÓŹNIEJ.

4. Po czwarte: śpieszę donieść wszystkim Kochanym Duszkom, które martwiły się moją przedłużającą się nieobecnością na blogu: jak widać ? żyję. Mam się w miarę dobrze. Był moment gorszy, brzydszy i co tu mówić bardzooo męczący ale mam go już za sobą. IDZIE NOWE! 

5. Po piąte: rok 2016 to rok moich 40 urodzin. Trochę straszno-dziwnie to dla mnie brzmi ale prawda jest taka jak widać. Dlatego mam zamiar: śmiać do łez, bawić do rana )od rana :-), zwiedzać tyle świata ile będzie chciał mi pokazać, spotykać się z przyjaciółmi jak często się da i jak długo oni wytrzymają, poznawać nowych i spotykać się z nimi najczęściej jak się da?i najważniejsze: nie przejmować się głupotami i mniej głupotami także, i nawet pan z drobiem w nazwisku mi w tym nie przeszkodzi. Czyli jednak postanowienia są :-) 

6. A po szóste i już ostatnie dziś: za trzy tygodnie znów będę w Indiach! Cieszę się jak wariatka więc musiałam Wam o tym napisać!  Żadnego otulania się w futra, koce i pledy podczas czytania, żadnych rozgrzewających napojów. Tylko ja, słońce, święte krówki i ponad miliard mieszkańców :-)))

Trzymajcie się cieplutko w NOWYM ROKU, by wszystkie marzenia Wam się spełniły i jeszcze, jeszcze więcej!!!

Kavka

hale mercantile co kavka 11

Jakiś czas temu dostałam mail z Australii. Że chcą się przedstawić, zaprezentować, pokazać co mają. Zwykle podchodzę z rezerwą do takich maili, bo po pierwsze primo: w tym zalewie maili z rzadka zdarza się coś  wartego uwagi,  a po drugie primo :-) jak wiecie, nie interesuje mnie reklamowanie kolejnych producentów, kolejnych produktów zalewających świat choćbym w zamian miała dostawać kochane pieniążki, stos niepotrzebnych gratów albo jakieś kupony rabatowe.

ALE. Tym razem oczy me ujrzały cuda ukochane: LEN. Wszystko z lnu. Poduchy, pościele, ściereczki? W najlepszym gatunku! W pięknych barwach. Wykonane przez rzemieślników w ?Europie. Zainteresowała mnie filozofia firmy. Dlaczego len, dlaczego z Europy? I kim jest kobieta, która za tym wszystkim stoi ? projektantka tkanin SHARON PATSIOTIS?

...

I got an email, the other day, from Australia. They wanted to introduce themselves and show what they do. I usually take such e-mails with a grain of salt, firstly: there?s rarely anything interesting in such emails, secondly: as you know, I?m not fond of pitching any producers or products flooding our world, even if I was to get ?sweet money?, piles of lumber or some coupons in return. BUT. This time, my eyes saw marvelous LINEN. Everything from linen. Cushions, bedding, cloths? Best quality ones! In beautiful colors. Made by craftsmen in? Europe. I?m fascinated by the philosophy of the company. Why linen? And why from Europe? And who is the woman that made it all - SHARON PATSIOTIS, a textile designer?

hale mercantile co kavka 3hale mercantile co kavka 2hale mercantile co kavka 4hale mercantile co kavka 5

Len jest materiałem bardzo wytrzymałym (o wiele bardziej niż bawełna), doskonale absorbuje wodę i pięknie się starzeje. Wykazuje działanie antybakteryjne i jest antyalergiczny. Nie wymaga prasowania, krochmalenia ? wystarczy mu ciepła woda i mydło. Ulega w 100% biodegradacji i recyclingowi. Jego uprawa nie wymaga (lub w bardzo niewielkim stopniu) użycia nawozów i doskonale rośnie na suchych glebach. To zdecydowanie ?bardzo ekologiczny? materiał. Len uprawiany jest w wielu rejonach świata a jedne z najlepszych gatunkowo roślin pochodzą z naszej części Europy (Polska, Litwa, Ukraina). Powoli zaczynają dystansować słynne lny irlandzkie, francuskie czy belgijskie. 

Tkanina lniana, bardzo cienka, przejrzysta, miała swój początek w starożytnym Egipcie. Przez setki lat była synonimem luksusu i wyrafinowania. Niezmiernie cieszy mnie ?powrót? ostatnio trochę zapomnianego lnu. Dzięki markom takim jak HALE MERCANTILE CO. możemy tego luksusu doświadczać na co dzień. 

...

Linen is a very durable textile (much more than cotton), perfectly absorbing water and beautifully aging. It?s antibacterial and antiallergic. It doesn?t need ironing or starch, just water and soap. It?s 100% biodegradable and recyclable. It?s cultivation doesn?t require (or does very little) fertilizers and it grows perfectly on dry soils. It?s definitely a ?very ecological? textile. Linen is cultivated in many regions of the world and one of the best quality species come from our part of Europe (Poland, Latvia, Ukraine). They?ll soon outdistance those famous linen from Ireland, France or Belgium.     

Very thin, transparent linen fabric originates in ancient Egypt. Over centuries, it was regarded as luxurious and sophisticated textile. I?m really happy to see ?the comeback? of linen that has been recently forgotten. Such brands like HALE MERCANTILE CO.  let us experience luxury in our everyday life. 

hale mercantile co kavka 6hale mercantile co kavka 7hale mercantile co kavka 8hale mercantile co kavka 10

Zasłony, poszewki na poduszki, ręczniki, pościele, serwetki i obrusy ? wszystko w 100% z czystego, najlepszego gatunkowo lnu ręcznie tkanego w Rydze. Wspaniale, prawda? Doskonały wybór starannie zaprojektowanych przez Sharon tkanin pościelowych, kuchennych i łazienkowych do obejrzenia na stronie internetowej firmy albo w ich wirtualnym katalogu. Dodatkowym plusem są przepiękne stylizacje i zdjęcia diabelnie utalentowanej Line Kay z którą Hale Mercantile Co. właśnie rozpoczęła współpracę. CZYSTA PERFEKCJA! KOCHAM ABSOLUTNIE! A WY?

...

Curtains, pillowcases, towels, bed clothing, tray and table cloths - all that made of 100% best quality linen handwoven in Riga. Great, isn?t it? On company?s website or in its online catalogue, you can see the amazing selection of bed, bath and kitchen textiles carefully designed by Sharon. Beautiful stylizations and photos made by absolutely talented Line Kay (she?s just started to cooperate with Hale Mercantile Co.) is an additional bonus. PURE PERFECTION! I ADORE IT! AND YOU? 

hale mercantile co kavka 9

Bardzo dziękuję za ożywioną dyskusję pod poprzednim wpisem. Jesteście najlepsi!!!
Całuję mocno i ślę gorące uściski z mojego deszczowego domu ? Kavka

...

Hugs and kisses from my rainy house - Kavka 

PHOTOS: hale mercantile coLine Kay   /   translation: biały królik

tea time kavka 1

Kochani, wróciłam wczoraj z pięknego miejsca. Wypoczęta, zanadto opalona (opalam się nawet w cieniu i po nałożeniu najwyższych filtrów ochronnych), zrelaksowana i rozemocjonowana. Poznałam wspaniałych ludzi, odwiedziłam cudowne miejsca, za dużo zjadłam i wypiłam taka ilość orzeźwiającego piwa jaką w domu spożywam w dwa miesiące. Cóż, urok ciepłych miejsc i braku pracy :-) Wyprawa ta nasunęła mi przemyślenia na temat rytuałów jakim podlegamy (ulegamy) w codziennym życiu. Ja lubię celebrowanie poranków. Powolne parzenie pierwszej filiżanki herbaty, przechadzanie się z nią po domu, do ogrodu (gdy pogoda pozwala)? następna filiżanka herbaty, lekkie śniadanie, czytanie, karmienie zwierząt? Uwielbiam powtarzalność każdego poranka. Nie lubię zmieniać ustalonego porządku. Najpierw herbata tzw. ziołowa czyli nie czarna (np. bb detoks), potem earl grey, czasami kubek czekoladowej z miętą. Wyjazdy zmieniają moje codzienne rytuały. Najczęściej brak mi ulubionej herbaty. I fakt mogłabym ją zabierać ze sobą, ale nawyk minimalizowania bagażu nie zostawia na to miejsca. Oczywiście nie zawsze tak jest bo np. Indie czy Sri Lanka okazały się w tej kwestii ogromnymi łaskawcami ale nie wyspa, którą odwiedziłam. Kawa tak (i to ponoć wyśmienita - choć nie sprawdzałam w odwiedzanych kafejkach), wino też nie najgorzej choć to lokalne dla mnie zbyt ciężkie :-) Ratunek dawało lekkie, zimne piwo i? woda :-) Nie narzekam. Naprawdę! Po powrocie ukochana herbata smakowała jeszcze lepiej.
Moją najbardziej ulubioną, odkrytą już wiele lat temu i od dłuższego czasu dostępną także w Polsce jest Kushmi Tea. Uwielbiam za wspaniały smak, ogromną różnorodność, doskonałą jakość (to naprawdę herbaty najlepsze gatunkowo) i pięknie opakowane. Ja zazwyczaj robię zakupy w sklepie internetowym, bezpośrednio u producenta. Choć trzeba zapłacić za kuriera, to herbata tam jest tańsza, a zakupy w większych ilościach, także dla przyjaciół dają poważne oszczędności. Przesyłka jest błyskawiczna (przynajmniej ja tak do tej pory miałam) ok 2-3 dni robocze z Francji + do tego w paczce znajdziecie muślinowe torebeczki innych herbat do wypróbowania :-)

tea time kavka 2tea time kavka 3tea time kavka 4

...czasem lubię gdy w miseczce zakwitnie kwiat :-)

tea time kavka 5tea time kavka 6

Różowa puszka to bezkofeinowa herbata EARL GREY z cudownym zapachem bergamotki i owoców cytrusowych (różnica w cenie dużej puszki to ok 20-25 zł w zależności od sklepu w Polsce w stosunku do sprzedaży online, więc chyba warto). Dla mnie niezastąpiona wieczorami i wczesną nocą :-)

tea time kavka 7tea time kavka 8

Żółta puszka BB Detox to moje ostatnie odkrycie. Choć wcześniej kupowałam już herbatę Boost z tej serii za jej niewiarygodną moc stawiania na nogi, to jednak słowo DETOKS działa na mnie dość odpychająco. Nie, nie mam niż przeciwko detoksom ale ostatnio na każdy kroku każą nam się ?detoksować?: tabletkami, wodą, niejedzeniem lub jedzeniem, masażami i innymi. Takie mamy zanieczyszczenie, tak nas wszystkim straszą, że wniosek o NIEISTNIENIU jako najlepszym detoksie (tym najbardziej skutecznym) nasuwa się sam, jednak takie wyjście byłoby dla wszystkich speców od detoksu dość niekorzystne finansowo :-))), ale? ta herbata ma CUDOWNY zapach i smak. Lekki, diabelsko orzeźwiający, mnie zdecydowanie poprawia humor i dodaje energii.

tea time kavka 9tea time kavka 10tea time kavka 11

Boost w pomarańczowej puszce to alternatywa dla tych, którzy nie lubią kawy ale za to kochają kardamon, imbir i egzotyczne smaki. Doskonała z odrobiną miodu i mleka. Smak Indii :-)
Do tego czarna z miętą i czekoladą, SPICY CHOCOLATE, KASHMIR TCHAI, klasyczna RUSSIAN MORNING N°24?

Kochacie herbatę tak jak ja, czy jesteście w grupie kawoszy? A jeśli wybieracie herbatę to jaką? Ulubione smaki i marki? Macie jakieś których nie znam, a znać powinnam?

... pięknego dnia Wam życzę

p.s Kochani, nie jest to żaden post tzw. sponsorowany. Wiecie, że takich NIE ROBIĘ, ani w formie jawnej ani zawoalowanej. Nikt też mi tej herbaty nie przysłał, nie podarował, kupiłam ją za własne, swe, zapracowane w pocie czoła pieniądze. Ta herbata jest dla mnie boska dlatego postanowiłam się moim uwielbieniem do niej podzielić z Wami, tak jak dzielę się miłością do muzyki Patti Smith czy białych przestrzeni, a że dodatkowo jest fotogeniczna tym bardziej głupio byłoby nie skorzystać z takiej pokusy, prawda? Poza tym mogłam sobie poszaleć literkowo-kolażowo co sprawia taką samą frajdę jak filiżanka cudownej herbatki, którą właśnie idę zaparzyć, ktoś się przyłączy :-)))