line kay home 01

Dziś wizyta w domu norweskiej fotografki i stylistki Line Kay. Jakiś czas temu pokazywałam sesję Line zrobioną dla australijskiej marki HALE MERCANTILE CO. która mnie absolutnie zachwyciła ? i HMCo. i Line Kay :-))). Pewnie część z Was zna jej zdjęcia i piękny dom (który często występuje w sesjach jej autorstwa). Dla tych, którzy nie widzieli ? kilka zdjęć i słów :-)

Dom pochodzi z 1938 roku. Znajduje się w Hamar na północ od Oslo. To doskonały przykład skandynawskiego minimalizmu połączonego z elementami boho, kilkoma designerskimi przedmiotami i meblami stylowo zakomponowanymi ręką Line. Białe ściany i podłogi stanowią idealną bazę domu naturalnego, pełnego światła i przestrzeni. Centralnym punktem pokoju dziennego jest długi stół (służy Line jako warsztat pracy) otoczony zbieraniną krzeseł (min. Tolix, Eames). Żadnych kompletów, komplecików, zestawów :-) Nad stołem lampa Koushi, projektu Marka Eden Schooley?a amerykańskiego fotografa i dizajnera. Biała sofa Gervasoni otulona miękkim futrem zachęca do odpoczynku ? obok lamp (Jieldé). Poza tym tkaniny (min. Tine K), kosze, biała porcelana (na kuchennym regale stare naczynia obok młodszych sióstr min. z Bloomingville), drewniane gwiazdki od Andrea Brugi (UWIELBIAM GO!!!), obrazki, magazyny, albumy?

Podoba mi się naturalność, prostota i niebywałe ciepło bijące z tego domu. Kiedyś gustowałam w domach sterylnych. Minimalistycznych o granic możliwości. Beton, lśniąca żywica, trochę drewna, minimum sprzętów. Później dotarło do mnie, że takie domy są jak forma bez treści. Co to za minimalizm gdy zamykasz ścianami 400 metrów natury umieszczając gdzieniegdzie krzesło lub fotel? Minimalizm jest wtedy gdy na 30 metrach masz wszystko co niezbędne do życia, towarzysza, psa, kota, kilka ulubionych przedmiotów i jeszcze miejsce na oddech. Mam rację?

Zapraszam Was do świata Line Kay. Magicznego. Mam nadzieje, że i Wam się spodoba tak bardzo jak mnie :-) Miłego oglądania Kochani!

line kay home 02

line kay home 4

line kay home 04line kay home 05line kay home 06line kay home 07line kay home 08line kay home 09line kay home 10line kay home 11line kay home 12line kay home 13line kay home 14

A z mojego podwórka: kilka zdjęć z naszego domu na Hager Home. powoli uzupełniam też swoje portfolio :-) Na początek kilka stylizacji jedzeniowych dla Zwierciadła i ilustracje dla ChickPea. Zapraszam serdecznie :-)))

I BARDZO, BARDZO dziękuję za Wasze słowa pod poprzednim wpisem!!!

photos: Line Kay (no. 2, 4, 5, 7, 11-12, 15, 16, 19) and Yvonne Wilhelmsen (no. 1, 3, 6, 8-9, 10, 13-14, 17-18)

about kavka 5

Dzisiaj napiszę o sobie. Ha, ha, pewnie pomyślicie ? czy można bardziej napisać o sobie, niż robię to ja na kavkadesign? Jednak dziś będzie bardziej. Ostatnio dużo sobie rozmyślam. Oddaję się temu zajęciu z lubością a nawet z pewną lubieżnością :-) Kiedyś pewien znajomy mnich tybetański i lekarz powiedział mi żeby za bardzo nie myśleć, nie analizować, to nie jest zbyt zdrowe. Jednak nie posłuchałam i wciąż myślę :-))) Na przykład DLACZEGO tu jestem. Nie tu, na tym świecie ? ale bardziej konkretnie, na tym blogu :-) Dziś będzie DLACZEGO to wszystko się zaczęło. A zaczęło się ponad sześć lat temu?

Prawda o mnie numer 1.: od dawna choruję na depresję (i tak już z nią zostanę, taką niechcianą ale wierną towarzyszką). Niestety. To straszne cholerstwo jest. Kiedy byłam młodsza potrafiłam całymi dniami leżeć i ryczeć jak bóbr. Ok, kiedy masz 15 lat można to zrzucić na szaleństwo dojrzewania. Ale kiedy masz 25/30/32? Kaman! Coś jest z Tobą nie tak. Płakałam, krzyczałam, zapadałam się w sobie. Smutek, który ogarnia jest nie do zniesienia. Wszystko bez sensu. Nie możesz pracować, nie możesz normalnie żyć. Boisz się świata, ludzi, wszystkiego. Siedzisz w domu a życie pędzi obok ciebie. 

Zebrałam się w sobie. Robiłam tak wiele razy i wiele razy się poddawałam. Ale był moment, gdy sprawy poszły we właściwym kierunku. Znalazłam lekarza (ok ? znalazł go mój mąż Seba, który już nie mógł patrzeć na moje męczarnie). Lekarz zrobił badania. Wyszły te wszystkie ułomności :-) Zaczęłam leczenie. 

Prawda o mnie numer 2.: dyscyplina i konsekwencja to nie są moje mocne strony. Brałam leki. A kiedy było dobrze ? przestawałam. I wszystko zaczynało się od początku. Podobno wiele osób tak mam. Wkurzenie na to, że musisz wciąż być na lekach by żyć normalnie. Zresztą ta normalność nie wydawała mi się wcale normalna. Wszystko było takie spokojne, miłe, ludzie fajni. Do diaska. Przecież pamiętałam, że tak nie jest.  Czyli leki zabierały mi jakąś część świata, który istnieje tylko ja go nie widzę. Po wielu wpadkach, załamaniach w końcu zrozumiałam, że tak być musi. Leki i ładniejszy świat a w zamian zwykłe życie :-)

Prawda o mnie numer 3.: wciąż bałam się ludzi. Dlatego postanowiłam zrobić coś co wydawało mi się strasznie głupie i szalone. Boję się ich więc zamiast uciekać stanę twarzą w twarz. No dobra. Może nie twarzą w twarz, ale całkiem otwarcie. Pokażę siebie, swoje prace, napiszę kilka słów ? może gdzieś znajdzie się ktoś myślący/widzący/czujący podobnie. I tak to się wszystko zaczęło. Blogowanie jako mój prywatny sposób terapii. I wiecie co? UDAŁO SIĘ!

Ten blog zmienił mnie bardzo. Otworzył na ludzi, siebie i wiele spraw. Pozwolił poznać cudowne osoby i dał niesamowitą radość. 

Prawda o mnie numer 4.: jestem niewiarygodną szczęściarą. Tak, tak. Mimo różnych życiowych sytuacji tak właśnie jest. Wiadomo raz jest lepiej, raz gorzej. Takie życie :-) Duży udział w tej mojej szczęśliwości ma kavka. I Wy :-)

Prawda o mnie numer 5.: zmieniam się ? więc zmienia się też kavka. Kiedyś bardziej jako terapia teraz sposób na codzienne bycie z ludźmi  ? nie tylko w virtualu ? bo z wieloma cudownymi osobami spotykam się teraz w realu, lucky me :-)))) Teraz jest więcej słów. Inne obrazy. Wydaje mi się, że zaczęłam robić lepsze zdjęcia. Nie boję się pisać choć wiem, że kulawe są te moje słowa często. Pewnie nawet zbyt często. Robię kavkę dla siebie i dla Was. I chcę ją robić coraz lepiej, piękniej, bardziej?

Prawda o mnie numer 6.: jestem ciekawska i interesują mnie ludzie. Dlatego bardzo często zadaję Wam pytania. Bo bardzo, bardzo chcę wiedzieć! Co myślicie, jakie jest Wasze zdanie na różne tematy, co Wam się podoba a co nie. Dziś też tak będzie. Mam kavkę. Ale lubię też odwiedzać inne miejsca. Jakoś ostatnio nie udaje mi się trafić na nic co by mnie zainteresowało. Może źle szukam? Może nie umiem tego robić? No sama nie wiem. Dlatego bardzo proszę o wskazówki. Jakie są Wasze ulubione blogi, strony, miejsca w sieci? Macie jakieś ostatnie wspaniałe odkrycia, którymi się podzielicie? Bardzo, bardzo proszę :-))) Chcę oglądać, podziwiać i czytać!!!

about kavka 2

Strasznie się rozpisałam na początku tygodnia:-))) By był piękny. Życzę tego Wam i sobie. I jak zawsze czekam na Wasze słowa

love you

p.s. 1. nie obnoszę się ze swoją chorobą ale też jej nie ukrywam. Mówię otwarcie jak jest. Napisałam Wam o niej w konkretnym celu. Nie żebyście mi współczuli (jaka bidulka, oj, oj), nie żebyście ze mnie kpili (choć i tacy się pewnie znajdą ale co tam) albo krytykowali, że piszę coś takiego bo w sumie po co takie sprawy publicznie poruszać, lepiej upchnąć pod dywanikiem albo zaryglować za stalowymi drzwiami własnego domostwa ? ale oczywiście macie prawo do krytyki jak najbardziej:-))). Enyłej ? chciałam pokazać, że deprecha może stać się impulsem do czegoś dobrego, rozwijającego, co stanie się sposobem na życie i radzeniem sobie z nim. Zresztą wiele osób które mnie zna ale nie wie o depresji na wzmiankę o niej mówi: ?dzisas jesteś jedną z najweselszych i najbardziej optymistycznych osób jakie znam! Nie wierzę w twoją chorobę?. Więc UWIERZ i ZOBACZ, że da się z nią żyć szczęśliwie, tak, tak Kochani:-). Ten wpis to taki mój malutki, malusieńki znak w stronę wszystkich podobnych mi ludzi. DAMY RADĘ :-)))

p.s. 2.ze zdjęcia spogląda na Was Kokulek. Czujny i piękny :-)

warsztat woni kavka 11

Pamiętam, kiedy pojawiły się pierwsze sobotnie dodatki Gazety Wyborczej ? Wysokie Obcasy. Uwielbiałam. Za treść, szatę graficzną ale przede wszystkim za MARTĘ GESSLER. Wydzierałam strony z jej kulinarnymi felietonami i pieczołowicie składałam w specjalnej teczce. Otwierałam ją bardzo często i czytałam, oglądałam, oglądałam i czytałam wciąż i wciąż. Upajałam się obrazami komponowanymi przez Panią Martę. 

Pierwsza wizyta w Quchi Artystycznej ze znajomymi ? bywalcami tego miejsca przyprawiła mnie o palpitacje serca i wypieki na twarzy. Wszystko zachwycało! W tym czasie pracowałam w National Geographic i (cudownym zrządzeniem losu albo wyborem osoby odpowiedzialnej za organizowanie imprez :-) właśnie tam odbywała się któraś z imprez magazynu. Jaka ja byłam zachwycona! Mogłam przechadzać się po Quchni bez skrępowania. Wiecie, kiedy idziesz do restauracji na obiadek lub kolację to raczej dziwnie wygląda, kiedy ktoś nagle wstaje od stołu i zaczyna oglądać ściany, lampy, odległe kąty i kątki, jedzenie na talerzach? Ale podczas imprezy można wszystko! Niezapomniany wieczór. Co tam zaproszone gwiazdy, co tam celebryci świecący mniejszym lub większym blaskiem ? dla mnie liczyło się tylko to miejsce. Moja miłość do Pani Marty trwa dalej. Ciągle wydzieram z magazynów jej felietony, zdjęcia jej domu, stylizowane przez nią zdjęcia. 

Dziś odwiedziłam Warsztat Woni. Chciałam podziękować cudownej pani, która podczas naszej ostaniej wizyty doradziła co zrobić z umierającym drzewkiem oliwnym. Drzewko ma się wyśmienicie. Nowe odrosty przekroczyły 20 centymetrów i prą naprzód z impetem! Pani Oliwnej nie było. Była za to inna cudowna Pani (którą bardzo serdecznie pozdrawiam :-))). Odważyłam się spytać czy mogę zrobić kilka zdjęć tego pięknego i inspirującego miejsca. W czasie każdej wizyty wystrój Warsztatu jest inny! Dla mnie świadczy to o największym uwielbieniu dla wykonywanej pracy! Chciałoby Wam się ciągle i ciągle na nowo zmieniać dekoracje, przestawiać meble, wymyślać nowe kompozycje? Im się chce! 
Kiedyś Warsztat Woni był na Bednarskiej, od dłuższego czasu rezyduje na Burakowskiej. To co najbardziej podoba mi się u Pani Marty to zupełne przeciwieństwo dość ogólnego ostatnio trendu mnożenia bytów nad potrzebę. Gdy jakieś miejsce odniesie sukces robi się "kolejne odsłony". Z nową nazwą lub nie :-) U niej jest Quchnia i Warsztat ? od lat na najwyższym poziomie! Tak, Dieter Rams miał rację mówiąc: MNIEJ, ALE LEPIEJ :-) 

warsztat woni kavka 2warsztat woni kavka 3warsztat woni kavka 4warsztat woni kavka 5warsztat woni kavka 7warsztat woni kavka 6warsztat woni kavka 8warsztat woni kavka 9

Dziś w Warsztacie patyki wypuszczały nieśmiało pierwsze listki. Róże pięknie podpierały ściany, eukaliptus odurzał zapachem a moje ukochane niezapominajki kokietowały błękitem. Przepiękny, idealny poranek!

Jeśli będziecie w okolicy wpadnijcie do Warsztatu Woni po inspiracje albo chociaż po gałązki eukaliptusa :-)

Ściskam Was bardzo bardzo serdecznie

miłego oglądania Kochani :-)))

warsztat woni kavka 10

Warsztat Woni, Burakowska 5/7, Warszawa

one room living kavka 7

Ostatnio zadano mi pytanie: ?czy uważam, że to jak mieszkamy ma wpływ na to jak żyjemy??. Zaczęłam się nad nim zastanawiać i doszłam do wniosku, że (w moim przypadku) pytanie to powinno się odwrócić i zamienić na zdanie twierdzące: TO JAK ŻYJĘ, MA WPŁYW NA TO JAK MIESZKAM. 

Przede wszystkim BRAK PODZIAŁÓW. Mój dom to w zasadzie one-room living. Poza oddzielnymi pomieszczeniami: garderobą (z moją pracownią), sypialnią (z pracownią męża) i dwoma łazienkami to jedna otwarta przestrzeń. Są w niej wydzielone tzw. strefy: kuchenna, wypoczynkowa i rozrywkowa z telewizorem, playstation i sprzętem muzycznym ale granice są bardzo płynne i wciąż ulegają przesunięciom :-). Wynika to z naszego stylu życia. Nie mamy potrzeby oddzielania się od siebie, zachowywania prywatności, zaszywania na ?chwile sam na sam ze sobą?. Część wypoczynkowa z sofą, fotelami może zmienić się w strefę zabawy albo miejsce do ćwiczeń. Stół kuchenny spełnia dla mnie rolę przede wszystkim stołu do pracy. To tu rozkładam swoje papierki, kredki, farby? 

one room living kavka 2

WIELOFUNKCYJNOŚĆ. Dla mnie najważniejsza cecha współczesnych domów. Nie ma potrzeby ?utrzymywania? wielkiego stołu z niezliczoną ilością krzeseł w przestrzeni zamieszkiwanej przez dwa dwunożne i cztery czteronożne ssaki. Kiedyś miałam gigantyczny stół. Uwielbiałam zdjęcia w zagranicznym pismach wnętrzarskich pięknych, wielkich stołów ? sama chciałam taki mieć, miałam i w realu coś takiego to olbrzymi, niepotrzebny, zajmujący masę miejsca grat. No bo ile razy w ciągu roku siadasz z dwudziestką ludzi do wspólnego stołowania, no ile? W zamian mam sofkę plus fotel (koci) plus sofo-fotele. Tak, sofo-fotele to świetny wybór.Na tzw. ?codzień? stoją oddzielnie, na ?nocne bycie? gości łączą się w parę stając się wygodnym łóżeczkiem. 

Wielka, stara podróżna waliza (na zdjęciach w roli stoliczka kawowego) mieści moje papierkowe królestwo. Szafy, pudełeczka i półki się nie sprawdzały. Przenosiłam ten dobytek z miejsca na miejsce, próbując utrzymać porządek, mieć wygodny dostęp i? klapa. Wreszcie JEST! Niech żyje waliza! Moja szafa, moja podstawka pod książki i kubek z herbatą! Lampa z upcyclingu (pisałam o niej TU) gdy trzeba staje się wazonem. Krzesła mogą w każdej chwili zostać półkami na magazyny i książki lub nocnym stolikiem. Papierowe torby to osłonki na doniczki i różne niezbędne drobiazgi.

one room living kavka 3one room living kavka 4one room living kavka 5

No i najważniejsze: MOBILNOŚĆ. Meble muszą być lekkie, kompaktowe, łatwe do noszenia, przesuwania, łączenia w podgrupy. Zawsze muszą do siebie PASOWAĆ.  Nie chce marnować mi się czasu i pieniędzy na wymianę amarantowego obicia w seledynowe ciapki na jeszcze bardziej modną marsalę, która przemknie jak kometa po portalach i magazynach wnętrzarskich i guzik z tego szumu właściwie zostanie :-) Wiem, wiem. Powinniśmy napędzać gospodarkę:-)
A jak jest u Was? Czy TO JAK ŻYJECIE, MA WPŁYW NA TO JAK MIESZKACIE, czy odwrotnie?


Z kavkowym pozdrowieniem!


p.s. 1.Wrażliwym na krzywdę zwierząt pragnę donieść, że futra występujące na zdjęciach są sztuczne, więc proszę się nie denerwować:-)

one room living kavka 6

p.s.2. Moje ostatnie rysuneczki znajdziecie w numerze specjalnym SENSU: Sens TESTY, który Wam serdecznie polecam! TU możecie zobaczyć wybór kilku ilustracji. Zapraszam :-)

sens 1