magazines kavka design 01

Jeszcze parę lat temu kupowałam naręcza kolorowych magazynów i z niecierpliwością oczekiwałam weekendu kiedy będę mogła rozsiąść się na sofie otoczona gromadą kotów i moimi drukowanymi nabytkami. Zanurzałam się w świat pięknych zdjęć, nadmiaru reklam ekskluzywnych produktów zupełnie mi niepotrzebnych, wywiadów z ciekawymi ludźmi lub teksty o nich… A teraz co? NIC. Nie ma weekendowych nasiadówek z prasą. Nie ma czekania na nowe wydanie. Moja lista magazynów skurczyła się do – no właśnie, ilu? I dlaczego? Porozmawiamy o tym? :-)

28.02 kavka 3

Dwudziestego dziewiątego lutego, czyli w dniu którego nie ma, mój blog trafił szlag. Wyparował. Nie było go. Może ktoś z Was zauważył dziwną pustkę. Udało się jednak odzyskać prawie wszystko (jeśli wypadły jakieś Wasze komentarze BARDZO PRZEPRASZAM). Niestety ostatni wpis rozpłynął się w nicości.

garden kavka 8garden kavka 16

Jednym z powodów dla których bardzo chciałam wyprowadzić się z centrum Warszawy była wielka tęsknota za ogrodem. Mając do wyboru siedzenie w kawiarnianych ogródkach lub w swoim własnym, wybrałam drugą opcję. Nie twierdzę, że czasami nie tęsknię za zgiełkiem miasta, możliwością szybkiego spotkania z przyjaciółmi w knajpie albo wieczornym szwendaniem po ulicach mojej ukochanej Starej Ochoty, jednak radość z posiadania własnego skrawka zieleni w zupełności te tęsknoty wynagradza. 

W tym roku zamiast niskich stolików wytaszczyliśmy na taras stół. (Jak to wyglądało w 2014 możecie zobaczyć TU). Uwielbiamy gości, jest dla nich zawsze miejsce w naszym domu i przy stole dlatego stół jest NIEZBĘDNY! Fakt, drażnią mnie te czerwone nogi bo w kwestii kolorów jak wiecie jestem radykałem, ale zamierzam w najbliższej wolnej chwili przemalować je na biało (albo szaro). Chyba będzie lepiej? Co myślicie?

...

It?s time to start outdoor living :-) Long breakfast and dinners in the garden. More weekends with our friends. Lying and staring at the trees and sky. Doing NOTHING. Perfect time. I don?t regret leaving the big city and staying here. In my small, black house and my peaceful garden. Please, join us :-).

Here you can see how everything looked last year :-)

garden kavka 3garden kavka 4garden kavka 5garden kavka 6garden kavka 10

W tym roku zrealizowałam w końcu marzenie o bujaniu w ogrodzie. Są walki o miejsce. Na szczęście hamak jest dwuosobowy co już sprawdziłam.

Wyprowadziłam na zewnątrz  jednego białego psa. A co niech sobie chłopak pooddycha świeżym powietrzem. Może dołączę mu stado, żeby się nie nudził.

garden kavka 11garden kavka 12garden kavka 13garden kavka 14garden kavka 15

A teraz uczę się odpoczywać. Nic nie robić. Po prostu leżeć i patrzeć na zieleń. Nie śmiejcie się. Takie leniuchowanie nie jest wcale proste. Myślę, że w tym temacie nie jestem odosobniona. Znacie to uczucie kiedy kładziecie się na leżaczku z zamiarem relaksu a przez głowę jak na komendę zaczynają przelatywać tabuny myśli. A jedna goni drugą. Do tego powoli, najpierw nieśmiało wychyla się malutki wyrzut sumienia, że przecież coś tam powinno się robić, ułożyć, posprzątać, odpisać na maile? Wyrzut nabiera rozmiarów i rozdyma się jak gigantyczny balon porywając nas z leżaka i pozbawiając skutecznie ochoty na dalsze odpoczynki. Znacie to uczucie? Wiem, że tak. Ale plan na tegoroczne lato jest taki by nauczyć się leniuchować. Oficjalnie ogłaszam konkurs na największego lesera. Kto się przyłączy niech śle spostrzeżenia, swoje myki i podpowiedzi jak stan ten osiągną. Czy kilka głębokich oddechów na początek wystarczy? Szybki kursik nie-myślenia-o-niczym? Jak to się mówi: trening czyni mistrza a ja mam zamiar mistrzostwo (przynajmniej w tej dziedzinie) w tym roku osiągnąć :-)

Dlatego zapraszam do mojego ogrodu na wspólne ćwiczenia. Zapewniam lemoniadę, bujanie w hamaku, zabawy z psem (ona nie ma rozterek: leżeć/nie leżeć) i wielką michę cudownej sałatki z rzodkiewki (ja używam także liści są jadalne i przepyszne), cykorii, brzoskwini, z dodatkiem kwiatków tymianku, dużą ilością świeżo mielonego kolorowego pieprzu, czarnuszki, kroplą wody różanej (ostatnio dodaję do wszystkiego:) i kilku łyżek oleju lnianego. Można dodać grillowany chlebek albo kurczaka w ziołach dla tych, którzy wolą bardziej ?sycąco? podejść do tematu.  Gotowe! Lekko, zdrowo i przepysznie. To co przyłączacie się, podobają się ?okoliczności przyrody?? :-))))

Całuję, mam nadzieję, że mieliście cudowny weekend i pełni radości rozpoczęliście nowy tydzień. 

Kavka

wardrobes detox kavka 01

wardrobes detox kavka 13

Witam Was w poniedziałek. Początek nowego tygodnia. Uwielbiam początki. Są takie obiecujące. Zakończenia nie zawsze, dlatego skupiam się na początkach, a później? niech życie mnie niesie :-). Poniosło mnie też niestety w zeszłą niedzielę. Dokładnie ok. godziny 10 wieczorem, kiedy zapragnęłam, właśnie wtedy i tylko wtedy pomalować podłogę w garderobie. Taka ułańska fantazja. A co?

Niestety pomalowanie podłogi miało swoje konsekwencje. Pomalowanie ścian. Reorganizacja garderoby. Sprzątanie. Mycie. Przeglądanie ubrań. Co zostawić? Co oddać? Zeszły tydzień był dla mnie bardzo ciężki zawodowo więc dlaczego nie dołożyć sobie jeszcze prac domowych? Ale udało się. Podłoga pięknie odświeżona. Ściany również. Przegląd ciuchów zaprocentował ograniczeniem ilości półek i wieszaków. Taki letni detoks garderoby. Zostały tylko te najbardziej ulubione, wygodne, najładniejsze ubrania i buty. Torebki, torby i torebeczki mają swoją osobną szufladę. Podobnie jak ozdóbki do ozdabiania, paski, szelki, sznurówki i szale. 

Cała garderoba urządzona sprzętami z tego dużego szwedzkiego sklepu meblowego, (wiecie o co chodzi :-), oprócz krzesła i górnej lampy, te pochodzą z Vitry i Habitat. Mobilny system do przechowywania ubrań schowany za lnianymi zasłonkami w naszym przypadku spisuje się znakomicie. Do tego jedna wysoka szafka z półkami na ubrania które nie wymagają wieszania, kilka półek na buty, dwie bardzo obszerne szuflady,  dwa mniejsze przezroczyste pudełka na skarpety, majciochy i inne takie plus dwa wielkie w których trzymamy w zależności od pory roku ubrania zimowe lub letnie ? wystarczają w zupełności. Są bardzo praktyczne i wygodne dla naszej dwójki. 

wardrobes detox kavka 2wardrobes detox kavka 3wardrobes detox kavka 4wardrobes detox kavka 5wardrobes detox kavka 6wardrobes detox kavka 7wardrobes detox kavka 8

Garderoba jest niewielka (ok. 9 m2) ale mam w niej jeszcze stół pod komputer, skaner i wszystkie niezbędne w pracy grafika urządzenia. Po przeciwnej stronie mały kącik inspiracyjny z ulubionymi magazynami i książkami plus pudło na kartony, papierki i papierzyska. Półka powstała z dwóch nocnych ikeowskich szafek (niezbyt wygodnych przy łóżku, bo po pierwsze szuflady strasznie hałasują ? szafki są metalowe, a po drugie kotki posiadły jakąś niewiarygodną zdolność przewracania ich z całą zawartością szuflad i tym co na nich, czyli np. szklanek z wodą), zwieńczonych zwykłymi sosnowymi dechami. Owe dechy przywędrowały z ogrodu, gdzie odleżały odpowiedni czas nim wymyśliłam co z nimi zrobić dlatego są pięknie spatynowane działaniem deszczu, śniegu wiatru i słońca. Zostawiłam też resztki białej farby z poprzedniego ich życia (kiedyś były blatem stolika:-). 

wardrobes detox kavka 9wardrobes detox kavka 9bwardrobes detox kavka 10wardrobes detox kavka 11

Letni czas to moment na odświeżenie domu a postanowiłam wykorzystać wszystko co mam, bez konieczności kupowania nowych przedmiotów, lub tak przerobić stare meble aby zyskały nowy wygląd a może i nowe przeznaczenie. O efektach tej pracy na pewno Was poinformuję :-) Myślę, że to fajny pomysł w dobie zamieniania planety z szybkością światła w wielkie wysypisko śmieci. A jaka frajda. 

Następna na tapetę idzie sypialnia i górna łazienka. Trzymajcie kciuki bo tam tydzień nie wystarczy a pracy wciąż zbyt dużo jak na jedną, małą Kaveczkę. 

 

Na koniec polecam bardzo ładną książeczkę wszystkim tym, którzy tak jak ja zapragną np. o 10 wieczorem zająć się przemeblowaniem garderoby. ZNAJDŹ TO! Wydana przez Ikea. Fajna rzecz :-)

wardrobes detox kavka 12

Całuję i pięknego tygodnia Wam życzę!

everyday life 1everyday life 2everyday life 3

Mam wrażenie, że kiedy ja tkwię w blokach startowych, czas gna koło mnie sprintem. To znaczy poruszam się niby, ale jest to jakieś ślimacze tempo. Ja i czas jesteśmy ostatnio mocno niekompatybilni. Ciągle coś mi umyka, wyślizguje się z rąk, omija. Tkwię przy biurku próbując prześcignąć umykające dni. Gdy już wygrzebię się z jednej roboty, przygniata mnie druga. Czasu jak na lekarstwo. Na wszystko...

everyday life 4everyday life 5everyday life 6

? na lekturę nowych czytadeł: jaki wspaniały jest znów nowy APARTAMENTO, wypchany po brzegi, na najwyższym poziomie, w nim  treść nigdy nie ginie pod formą. Ostatni KINFOLK próbuje treścią owej  formy sięgnąć, lecz ta druga wciąż wygrywa. Ale kupuję z przyzwyczajenia, dam mu jeszcze szansę. SUITCASE: poręczny format pięknie eksponuje zdjęcia z Varanasi, a piegowaty słoń na okładce urzeka spokojem. A OPENHOUSE. Cóż. Jednak płacę za białe, cieszę oczy i Wam polecam :-)

everyday life 7everyday life 8

Na codzienne kontemplowanie natury. Znów zakwitły konwalie. W moim ogrodzie to konwaliowy dywan. Nie zauważyłam kiedy to nastąpiło pochłonięta robotami. A przecież to tylko jeden moment w roku. Szkoda go stracić. Na szczęście, się ogarnęłam, trzepnęłam z otwartej w twarz i oto mam. Konwaliowy wazon a raczej wiewióra z jednym kwiatkiem bo szkoda zrywać. Bardzo szkoda. Jak widać z kontemplowaniem zdążyłam ? z pisaniem bloga ? spóźniłam. Ale tak piękne te konwalie, że postanowiłam suchara namoczyć wodą :-)

everyday life 9everyday life 10

Na długie rekreacyjne spacery. Brudne buty podpierają ścianę. Dobrze chociaż, że są w kolorze biały, bo jak ostatnio donosił NY Times Magazine, kolorowe sportowe obuwie jest już mocno passe. Teraz tylko biel, najlepiej od drogich projektantów of kors :-)

Ale nie! Na koniec sytuacja bardziej mobilna. 

Ja i Pan Miś machamy do Was łapką z Berlina! A tu cudności i Festiwal Designu :-)

everyday life 11

Miś pochodzi z sesji kulinarnej, którą przygotowałam dla Zwierciadła. W nowym numerze oprócz Misia jest jeszcze hipopotam, granaty :-))) i dużo słodkości.

A jak Wam mija czas? Tęskniliście trochę? Ja jak zawsze!!! Tak krzyknę z serca: LOVE YOU (moja przyjaciółka Lenka ostatnio powiedziała, że bardzo dużo tu pokazuję, w sensie siebie i szczerze.) Zapytam czy to dobrze? Może nie? Może nie powinna? Ale co tam! Taka jestem! Całuję Was mocno! Do zobaczenia po powrocie z Berlina!!! Słońca, kwiatów i słodyczy

Wasza Kavka

p.s na pierwszym zdjęciu przypozował Paproch. Tak wygląda jego kocia, zarobiona codzienność :-)