news from my white house kavka A

Njusy są takie:
1. Nasz dom zakwitł. Na różowo. Jest pięknie. Kwitnące gałęzie poprawiają humory i nam i kotom. Koko z zachwytem wącha malutkie kwiatki, przesiadując pod wisienką.
...
Here’s the news:
1. Our house is in blossom. In pink. It’s beautiful. The flowering twigs boost our mood. Koko sits under dwarf cherry tree and smells tiny flowers with delight. 

hello spring 2016 kavka 1

Czy wiecie, że wczoraj był międzynarodowy DZIEŃ SZCZĘŚCIA? Normalnie nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje a tu proszę. I wiecie, dla mnie taki właśnie był. SUPER SZCZĘŚLIWY. Spędziłam go z moimi ukochanymi ludziskami i czworonożnymi przyjaciółmi. Mam nadzieję, że i dla Was ta niedziela była cudowna :-)

about kavka 5

Dzisiaj napiszę o sobie. Ha, ha, pewnie pomyślicie ? czy można bardziej napisać o sobie, niż robię to ja na kavkadesign? Jednak dziś będzie bardziej. Ostatnio dużo sobie rozmyślam. Oddaję się temu zajęciu z lubością a nawet z pewną lubieżnością :-) Kiedyś pewien znajomy mnich tybetański i lekarz powiedział mi żeby za bardzo nie myśleć, nie analizować, to nie jest zbyt zdrowe. Jednak nie posłuchałam i wciąż myślę :-))) Na przykład DLACZEGO tu jestem. Nie tu, na tym świecie ? ale bardziej konkretnie, na tym blogu :-) Dziś będzie DLACZEGO to wszystko się zaczęło. A zaczęło się ponad sześć lat temu?

Prawda o mnie numer 1.: od dawna choruję na depresję (i tak już z nią zostanę, taką niechcianą ale wierną towarzyszką). Niestety. To straszne cholerstwo jest. Kiedy byłam młodsza potrafiłam całymi dniami leżeć i ryczeć jak bóbr. Ok, kiedy masz 15 lat można to zrzucić na szaleństwo dojrzewania. Ale kiedy masz 25/30/32? Kaman! Coś jest z Tobą nie tak. Płakałam, krzyczałam, zapadałam się w sobie. Smutek, który ogarnia jest nie do zniesienia. Wszystko bez sensu. Nie możesz pracować, nie możesz normalnie żyć. Boisz się świata, ludzi, wszystkiego. Siedzisz w domu a życie pędzi obok ciebie. 

Zebrałam się w sobie. Robiłam tak wiele razy i wiele razy się poddawałam. Ale był moment, gdy sprawy poszły we właściwym kierunku. Znalazłam lekarza (ok ? znalazł go mój mąż Seba, który już nie mógł patrzeć na moje męczarnie). Lekarz zrobił badania. Wyszły te wszystkie ułomności :-) Zaczęłam leczenie. 

Prawda o mnie numer 2.: dyscyplina i konsekwencja to nie są moje mocne strony. Brałam leki. A kiedy było dobrze ? przestawałam. I wszystko zaczynało się od początku. Podobno wiele osób tak mam. Wkurzenie na to, że musisz wciąż być na lekach by żyć normalnie. Zresztą ta normalność nie wydawała mi się wcale normalna. Wszystko było takie spokojne, miłe, ludzie fajni. Do diaska. Przecież pamiętałam, że tak nie jest.  Czyli leki zabierały mi jakąś część świata, który istnieje tylko ja go nie widzę. Po wielu wpadkach, załamaniach w końcu zrozumiałam, że tak być musi. Leki i ładniejszy świat a w zamian zwykłe życie :-)

Prawda o mnie numer 3.: wciąż bałam się ludzi. Dlatego postanowiłam zrobić coś co wydawało mi się strasznie głupie i szalone. Boję się ich więc zamiast uciekać stanę twarzą w twarz. No dobra. Może nie twarzą w twarz, ale całkiem otwarcie. Pokażę siebie, swoje prace, napiszę kilka słów ? może gdzieś znajdzie się ktoś myślący/widzący/czujący podobnie. I tak to się wszystko zaczęło. Blogowanie jako mój prywatny sposób terapii. I wiecie co? UDAŁO SIĘ!

Ten blog zmienił mnie bardzo. Otworzył na ludzi, siebie i wiele spraw. Pozwolił poznać cudowne osoby i dał niesamowitą radość. 

Prawda o mnie numer 4.: jestem niewiarygodną szczęściarą. Tak, tak. Mimo różnych życiowych sytuacji tak właśnie jest. Wiadomo raz jest lepiej, raz gorzej. Takie życie :-) Duży udział w tej mojej szczęśliwości ma kavka. I Wy :-)

Prawda o mnie numer 5.: zmieniam się ? więc zmienia się też kavka. Kiedyś bardziej jako terapia teraz sposób na codzienne bycie z ludźmi  ? nie tylko w virtualu ? bo z wieloma cudownymi osobami spotykam się teraz w realu, lucky me :-)))) Teraz jest więcej słów. Inne obrazy. Wydaje mi się, że zaczęłam robić lepsze zdjęcia. Nie boję się pisać choć wiem, że kulawe są te moje słowa często. Pewnie nawet zbyt często. Robię kavkę dla siebie i dla Was. I chcę ją robić coraz lepiej, piękniej, bardziej?

Prawda o mnie numer 6.: jestem ciekawska i interesują mnie ludzie. Dlatego bardzo często zadaję Wam pytania. Bo bardzo, bardzo chcę wiedzieć! Co myślicie, jakie jest Wasze zdanie na różne tematy, co Wam się podoba a co nie. Dziś też tak będzie. Mam kavkę. Ale lubię też odwiedzać inne miejsca. Jakoś ostatnio nie udaje mi się trafić na nic co by mnie zainteresowało. Może źle szukam? Może nie umiem tego robić? No sama nie wiem. Dlatego bardzo proszę o wskazówki. Jakie są Wasze ulubione blogi, strony, miejsca w sieci? Macie jakieś ostatnie wspaniałe odkrycia, którymi się podzielicie? Bardzo, bardzo proszę :-))) Chcę oglądać, podziwiać i czytać!!!

about kavka 2

Strasznie się rozpisałam na początku tygodnia:-))) By był piękny. Życzę tego Wam i sobie. I jak zawsze czekam na Wasze słowa

love you

p.s. 1. nie obnoszę się ze swoją chorobą ale też jej nie ukrywam. Mówię otwarcie jak jest. Napisałam Wam o niej w konkretnym celu. Nie żebyście mi współczuli (jaka bidulka, oj, oj), nie żebyście ze mnie kpili (choć i tacy się pewnie znajdą ale co tam) albo krytykowali, że piszę coś takiego bo w sumie po co takie sprawy publicznie poruszać, lepiej upchnąć pod dywanikiem albo zaryglować za stalowymi drzwiami własnego domostwa ? ale oczywiście macie prawo do krytyki jak najbardziej:-))). Enyłej ? chciałam pokazać, że deprecha może stać się impulsem do czegoś dobrego, rozwijającego, co stanie się sposobem na życie i radzeniem sobie z nim. Zresztą wiele osób które mnie zna ale nie wie o depresji na wzmiankę o niej mówi: ?dzisas jesteś jedną z najweselszych i najbardziej optymistycznych osób jakie znam! Nie wierzę w twoją chorobę?. Więc UWIERZ i ZOBACZ, że da się z nią żyć szczęśliwie, tak, tak Kochani:-). Ten wpis to taki mój malutki, malusieńki znak w stronę wszystkich podobnych mi ludzi. DAMY RADĘ :-)))

p.s. 2.ze zdjęcia spogląda na Was Kokulek. Czujny i piękny :-)

one room living kavka 7

Ostatnio zadano mi pytanie: ?czy uważam, że to jak mieszkamy ma wpływ na to jak żyjemy??. Zaczęłam się nad nim zastanawiać i doszłam do wniosku, że (w moim przypadku) pytanie to powinno się odwrócić i zamienić na zdanie twierdzące: TO JAK ŻYJĘ, MA WPŁYW NA TO JAK MIESZKAM. 

Przede wszystkim BRAK PODZIAŁÓW. Mój dom to w zasadzie one-room living. Poza oddzielnymi pomieszczeniami: garderobą (z moją pracownią), sypialnią (z pracownią męża) i dwoma łazienkami to jedna otwarta przestrzeń. Są w niej wydzielone tzw. strefy: kuchenna, wypoczynkowa i rozrywkowa z telewizorem, playstation i sprzętem muzycznym ale granice są bardzo płynne i wciąż ulegają przesunięciom :-). Wynika to z naszego stylu życia. Nie mamy potrzeby oddzielania się od siebie, zachowywania prywatności, zaszywania na ?chwile sam na sam ze sobą?. Część wypoczynkowa z sofą, fotelami może zmienić się w strefę zabawy albo miejsce do ćwiczeń. Stół kuchenny spełnia dla mnie rolę przede wszystkim stołu do pracy. To tu rozkładam swoje papierki, kredki, farby? 

one room living kavka 2

WIELOFUNKCYJNOŚĆ. Dla mnie najważniejsza cecha współczesnych domów. Nie ma potrzeby ?utrzymywania? wielkiego stołu z niezliczoną ilością krzeseł w przestrzeni zamieszkiwanej przez dwa dwunożne i cztery czteronożne ssaki. Kiedyś miałam gigantyczny stół. Uwielbiałam zdjęcia w zagranicznym pismach wnętrzarskich pięknych, wielkich stołów ? sama chciałam taki mieć, miałam i w realu coś takiego to olbrzymi, niepotrzebny, zajmujący masę miejsca grat. No bo ile razy w ciągu roku siadasz z dwudziestką ludzi do wspólnego stołowania, no ile? W zamian mam sofkę plus fotel (koci) plus sofo-fotele. Tak, sofo-fotele to świetny wybór.Na tzw. ?codzień? stoją oddzielnie, na ?nocne bycie? gości łączą się w parę stając się wygodnym łóżeczkiem. 

Wielka, stara podróżna waliza (na zdjęciach w roli stoliczka kawowego) mieści moje papierkowe królestwo. Szafy, pudełeczka i półki się nie sprawdzały. Przenosiłam ten dobytek z miejsca na miejsce, próbując utrzymać porządek, mieć wygodny dostęp i? klapa. Wreszcie JEST! Niech żyje waliza! Moja szafa, moja podstawka pod książki i kubek z herbatą! Lampa z upcyclingu (pisałam o niej TU) gdy trzeba staje się wazonem. Krzesła mogą w każdej chwili zostać półkami na magazyny i książki lub nocnym stolikiem. Papierowe torby to osłonki na doniczki i różne niezbędne drobiazgi.

one room living kavka 3one room living kavka 4one room living kavka 5

No i najważniejsze: MOBILNOŚĆ. Meble muszą być lekkie, kompaktowe, łatwe do noszenia, przesuwania, łączenia w podgrupy. Zawsze muszą do siebie PASOWAĆ.  Nie chce marnować mi się czasu i pieniędzy na wymianę amarantowego obicia w seledynowe ciapki na jeszcze bardziej modną marsalę, która przemknie jak kometa po portalach i magazynach wnętrzarskich i guzik z tego szumu właściwie zostanie :-) Wiem, wiem. Powinniśmy napędzać gospodarkę:-)
A jak jest u Was? Czy TO JAK ŻYJECIE, MA WPŁYW NA TO JAK MIESZKACIE, czy odwrotnie?


Z kavkowym pozdrowieniem!


p.s. 1.Wrażliwym na krzywdę zwierząt pragnę donieść, że futra występujące na zdjęciach są sztuczne, więc proszę się nie denerwować:-)

one room living kavka 6

p.s.2. Moje ostatnie rysuneczki znajdziecie w numerze specjalnym SENSU: Sens TESTY, który Wam serdecznie polecam! TU możecie zobaczyć wybór kilku ilustracji. Zapraszam :-)

sens 1

cats kavkadesign 10

?Gdyby można było skrzyżować człowieka z kotem, skorzystałby na tym człowiek, a stracił kot.?

Zdecydowanie, Mark Twain miał rację! Koty są cudowne. Moi czterej eleganccy panowie potrafią rozśmieszyć, pocieszyć, wkurwić i dać do myślenia. 

Żadne z nich rasowe egzemplarze. Żadne wybierane z namaszczeniem najlepsze sztuki z miotu. Zwykłe bestie rasy środkowoeuropejskiej. Dachowcami powszechnie zwane. Ze skazami, złamanymi zębami, rozerwanym uchem. Najukochańsze. Karmione po królewsku. Moje łóżko tak naprawdę jest ich łóżkiem. Co noc nieśmiało układam się na wydzielonym mi kawałeczku, delikatnie by nie przeszkodzić już zaspanemu kotu. Zero kłopotów z zaśnięciem i pełna regeneracja. Polecam cierpiącym na bezsenność. Antek, Koksik, Koko, Paproch. Wszystkie po przejściach. Zbierane z ulicy. Skrzywdzone przez ludzi. Antka opalano nad gazem. Koksik był na skraju życia gdy go znalazłam, z wiszącą, bezwładną łapą, wyrwaną sierścią, wychudzony do granic. Koko został uratowany przez koleżankę z jednego ze śródmiejskich śmietników. Paproch wyrzucony z domu przez sąsiadów (wstyd, wstyd, wstyd!!!). Z odmrożonymi uszami i ogonem. Wylękniony. Rok zajęło mu odważenie się na nasz dotyk. Teraz ? największy pieszczoch. Jakim trzeba być skurwielem Kochani zmieniam to zdanie aby nie wywoływało mylnych emocji i reakcji, których w ogóle nie chciałam wywoływać nawet o nich nie pomyślałam i zastępuję je: Jaką trzeba być istotą aby krzywdzić zwierzęta. Zgadzam się z Dorotą Wellman, która napisała: ?Jestem głęboko przekonana, że ten, kto krzywdzi zwierzę, skrzywdzi człowieka? Święte słowa Pani Doroto!

Urządzamy nasze domy z namaszczeniem. Dbamy o każdy detalik. Potrafimy miesiącami decydować się na właściwe obicie kanapy. Marzymy o mikserach, lampach, fotelach. Chcemy mieć pięknie, domowo, przytulnie, czasem zrobić wrażenie na znajomych, podkreślić swój status społeczny kupując takie a nie inne meble (tylko od dizajnerów i tylko dokładnie wyselekcjonowane), żadne tam podróbki imsów z internetów. Czy w tych starannie zaprojektowanych domach jest miejsce dla kociej sierści, rysy na podłodze od psiego pazura, ?lekko? podrasowanej przez pupilka tapicerki fotela? CZY JEST MIEJSCE NA NIERASOWCA, STARUSZKA, POSPOLITEGO BRZYDALA, który nigdy nie będzie modny (smuci i dobija mnie moda na rasy psów, smuci i dobija widok ?modnych ludzi" np. na Mysiej, placu Zbawiciela, z modnymi psami, co się z nimi dzieje gdy moda przemija, właściciele wskakują w nowy, najbardziej trendi uniform z nowym trendi pupilkiem u boku a zwierzę, tak jak przebrzmiałe wdzianko do kosza)???

U mnie miejsce jest. Antek?Tapicer pierwszorzędnie ?poprawił" gładkie obicie sofy na takie puszyste, milutkie, buklowe :-) Jego indywidualny rys nadany skandynawskiej masówce! Dwa przemysłowe odkurzacze pracują pełną parą dostarczając dziennej dawki ćwiczeń a cztery zwinne, pomysłowe, diabelnie inteligentne i  nieziemsko żarłoczne bestie ogromnej dawki śmiechu i miłości. Szczęściara ze mnie!!! Ogromna szczęściara!

cats kavkadesign 2cats kavkadesign 3cats kavkadesign 4cats kavkadesign 5cats kavkadesign 6cats kavkadesign 7cats kavkadesign 8cats kavkadesign 9

W sesji udział wzięli: Koksik, mysz Ester (ich ulubiona, filcowa, robiona przez mnie zabawka, było już kilka wcieleń Ester, niezmiennie bije na głowę inne/kupne zabawki), Paproch, Koko i pies z Pies czy Suka, Antoś i ogon Koksika, Koksik ponownie z Ester i na ostatnim zdjęciu ? mistrz Zen ? Paproszek :-)

Wszyscy wysyłamy do Was moc puszystych uścisków!!!