moodboard 4

 

Be the change you want to see in the world
Gandhi

...

Gandhi powiedział: ?Bądź zmianą na którą czekasz" (lub w zależności od źródła: ?Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie"). Piękny, prosty przekaz. Trudniejsze wykonanie. Robiłam ostatnio rachunek sumienia (mój, świecki :-). Jest tak: 

/płacę podatki bez szukania luk, dziur, szpar,
/nigdy nie jeżdżę na gapę,
/sprzątam kupy po moim psie 
/nie zajmuję miejsc przeznaczonych dla osób niepełnosprawnych
/nie palę w miejscach zakazu palenia (i wielu innych bez tego zakazu, bo wiem, że innym może to przeszkadzać)
/nie kradnę muzyki i filmów z internetu
/w umiarkowany sposób korzystam z samochodu (nawet nie mam prawa jazdy, choć mieszkam na tzw. zadupiu)
/nie zazdroszczę
/nie wyrzucam papierów i śmieci na chodnik, do lasu, na łąkę
/nie ulegam bezmyślnemu konsumpcjonizmowi
/nie ?korzystam" na swoim blogu z cudzych zdjęć, a jeśli to robię to zawsze zamieszczam nazwisko autora lub mam jego osobistą zgodę, z tego powodu nie cierpię pinterest'a, bo tylko nieliczni podają pierwotne źródło,
/nie kupuję rasowych kotów, psów..., jestem przeciwna handlowemu podejściu do zwierząt, traktowaniu ich jak towar w sklepie, bez względu na to jak piękne są syjamy i słodko-rozkoszne są buldożki
/nie? (mogłabym jeszcze trochę tego znaleźć by połechtać swoje ego)

wciąż, jednak:
wkurza mnie ?kultura" polskich kierowców i wkurza mnie to, że się wkurzam, wciąż nie mogę powstrzymać się przed spytaniem grubej matki kupującej swojemu grubemu dziecku chemicznego słodycza, czy naprawdę robi to z miłości do niego, gotuje się we mnie na myśl o stosunku niektórych lekarzy do pacjentów (ostatnie wydarzenia w rodzinie dały mi bardzo do myślenia), nie lubię kraju w którym żyję, bardzo go nie lubię, mijając kolejny pastelowy domek w mojej okolicy, taki z kolumienkami i otoczony ogrodem ?wysadzonym" kostką bauma  ? zamykam oczy, a przecież każdy ma prawo do swojego gustu i wyczucia stylu, prawda?, czasem jakiś bies podszepnie mi bym zajrzała, tak na chwilkę, do polskiej prasy, telewizji i na pewne blogi, a później zaciera łapy gdy wiję się w spazmach tocząc pianę z ust po tym co tam zobaczyłam i przeczytałam, a przecież wiem, że to się robi dla ludzi, konsumenta, czytelnika, on tego CHCE, POTRZEBUJE, to mu sprawia przyjemność (markeidowy bełkot), a na blogach można zarobić, no trzeba być frajerem by z tego nie korzystać, nawet to co robimy po godzinach, dla (niby)przyjemności może się przecież zamienić w ukochane pieniążki, ważny jest produkt, sprzedaż, wyprzedaż, musimy gnać, kupować i zawsze być przed innymi, bo w tyle zostają cieniasy i nieudacznicy?

TAK. DŁUGA jeszcze droga przede mną. BARDZO DŁUGA. I wyboista. Ale mogę sobie wykreować rzeczywistość idealną. Tutaj. Bo przecież świat tak nie wygląda (i też to może wkurzać innych :-) I mogę sobie popatrzeć na ładne obrazki. Nie ukradzione. Moje własne. I oko się syci. Gdy moje oko się syci to i duszy lżej. I znów zaczynać mogę zmianę w sobie, jaką pragnę ujrzeć w świecie. 

fog

the fog comes on little cat feet...2

Melancholy in my heart and outside. Birds in the garden became silent. Even my cheerful dog doesn't care for the long, rainy walk. Depression, my long-term sister, doesn't want to be forgotten in day like this.

In the morning, I was reminded of a beautiful poem.
Listen to this:

Fog
The fog comes
on little cat feet.

It sits looking
over harbor and city
on silent haunches
and then moves on.

Amazing, isn't it? Written by Carl Sandburg almost 100 years ago.

My cats do not know what melancholy can be. To paraphrase the poet, I can describe situation in the house, where four furry beasts have their place like this:

The tornado comes
on little cat feet?

I want to thank you for being here with me, and say how much I appreciate it. It gives me power! I know, that only some posts are in English (my bad, bad English btw.) but I'm working on "real" English version of this blog :-) So please, be patient and check back soon. 
Have a great weekend 

...

Melancholia w sercu i za oknem. Ptaki, które mimo zaawansowanej jesieni wciąż koncertują w moim ogrodzie dziś umilkły. Dwie sójki awanturnice gdzieś się schowały. Nawet Pani Piesowa zawsze chętna na spacer, ledwie poruszyła okiem prezentując minę: zostawcie mnie w spokoju, chcę spać! Głupia deprecha tocząca mnie od lat znów nie daje o sobie zapomnieć.

Przypomniał mi się piękny wiersz. Posłuchajcie:

Fog
The fog comes
on little cat feet.

It sits looking
over harbor and city
on silent haunches
and then moves on.

Uroczy, prawda? Carl Sandburg, amerykański poeta, napisał go prawie
100 lat temu. Melancholia nie jest znana moim kotom. Parafrazując poetę, o dzisiejszej sytuacji w domu zamieszkałym przez cztery futrzaste bestie, mogłabym powiedzieć:

Tornado nadchodzi
na małych kocich łapkach?

Taki mały żarcik w beznadziejny dzień. 
Kochani, chciałam Wam bardzo podziekować za to, że mnie odwiedzacie. Zostawiacie komentarze. Mądre komentarze. Takie, o których myślę jeszcze na długo po odejściu od komputera. Jak już pisałam w odpowiedzi na któryś z nich, ma to dla mnie ogromne znaczenie. Dowiaduję się od Was nowych rzeczy. Poznaję Wasze opinie. Pewnie, że fajnie jest mieć 100 komentarzy, ale czy jakość ochów i achów jakoś przekłada się na madrą wypowiedź kogoś kto wykorzystuje głowę nie tylko do noszenia czapki, lub pieknie wymodelowanej fryzury? Nie neguję ochów i achów, one są urocze (w pewnych sytacjach
i w pewnym wieku:-))) ja zostanę przy jakości.

Dziekuję Wam bardzo!!!

...

MGŁA

Nadchodzi mgła
na małych kocich łapkach.

Rozgląda się
wokół zatoki i miasta
siedząc na ogonie, cicho
a potem zrywa się nagle.

* Wiersz w tłumaczeniu Leszka Elektorowicza