designblok prague kavka 1

Dziś będę jak większość polskich, kolorowych magazynów dla pań. Jeśli coś opisują (ze szczególnym uwzględnieniem tematów tzw. zagranicznych, bo np. nowa odsłona Małgorzaty Sochy jest opisana zanim się ostatecznie odsłoni) ? to znaczy, że temat jest dość nieświeży. I tak wpisując się w trend przechodzę do RZECZY. Rzecz odbyła się w październiku 2014 podczas Tygodnia Designu w Pradze i zwie się DESIGN BLOGGERS WORKSHOP i DESIGN BLOGGERS TALK. Miałam ogromną przyjemność wziąć w niej udział jako zaproszony gość. Oprócz mnie w grupie znaleźli się: cudowna Katie Treggiden z Confessions of a Design Geek (UK), rozbiegany Stefan Nilsson z Trendstefan (Sweden) oraz dwie dziewczyny z Czech: Bára Perglová (baraperglova.com) i przeurocza Jana Duspivová prowadząca blog Mode De Boulangerie. Czuwała nad nami ekipa magazynu SOFFA

...

Today, I?m gonna be like most Polish women magazines. If they write about something (so called ?world news stories? in particular), it means the news is already corny. Fitting in with the trend, I get to the point. DESIGN BLOGGERS WORKSHOP and DESIGN BLOGGERS TALK took place in October 2014 in Prague as part of Prague Design Week. It was a real honor to be among the guests along with wonderful Katie Treggiden of Confessions of a Design Geek (UK), vigorous Stefan Nilsson of Trendstefan (Sweden) and two girls from Czech Republic: Bára Perglová (baraperglova.com) and charming Jana Duspivová, the author of Mode De Boulangerie blog. SOFFA magazine kept and eye on things. 

designblok prague kavka 2

Co zrobiliśmy i dlaczego spędziliśmy w Pradze kilka naprawdę inspirujących i ciekawych dni możecie przeczytać TU. Ja pokażę Wam moją obrazkową relację z workszopów i... 

...

For information on what we did and how we spent few inspiring and gripping days in Prague, see here. And here?s my workshop report in pictures:

designblok prague kavka 3designblok prague kavka 4designblok prague kavka 5designblok prague kavka 6designblok prague kavka 7

... i dodam, że było REWELACYJNIE! Uwielbiam poznawać nowych, ciekawych i super kreatywnych ludzi, oglądać świetnie wymyślone wystawy, szwendać się późną nocą (lub wczesnym rankiem) po pięknym, starym mieście, mieszkać w artystyczno-dizajnerskim hotelu (polecam, jeśli będziecie potrzebować noclegu w Pradze), odwiedzać hipsterskie knajpy z przepysznym jedzeniem, zrobić coś kavkowego w TYM BUDYNKU (jako dziecię zamieszkiwał tam Franz Kafka :-), który do tej pory podziwiało się tylko z zewnątrz, a później paść na twarz z gigantycznego ale radosnego zmęczenia. CUDOWNOŚĆ!

...

I honestly haven?t had such fun for years! I love meeting new creative people, seeing brilliant exhibitions, hanging around the beautiful old city until late at night (or was it early morning?), staying in the boutique hotel (my top choice in Prague from now on) or visiting hipster places with delicious food. And what?s more I would have never dreamt I?d have been able to do something as Kavka in THE BUILDING (where Franz Kafka lived as a child :-). No wonder I was all in afterwards. But it was worth it!

designblok prague kavka 8

Teraz znikam. Pucuję dom i ogród. W czwartek staną się planem zdjęciowym pewnego serialu juuuhuuu! Całuję i mocno ściskam Kochani. Mam nadzieję, że ogarniacie się powoli po świątecznym lenistwie :-)

...

I gotta go now to clean up the house and the garden. We?re having film set here for some Polish series on Thursday. Oh derrie! LOLAH! Hope you gonna slowly sort yourself out after Easter :-)

translation: biały królik

7

asia gwis food styling 1

Zastanawiałam się od czego zacząć. Po pięciu miesiącach nie jest łatwo. To prawie tak, gdy spotykamy się z dawno nie widzianym przyjacielem z liceum i niby znamy się doskonale bo niejedną noc balowaliśmy do białego rana, niejedno złamane serce pocieszaliśmy, niejednego papierosa za szkołą wypaliliśmy, ale rozmowa  (przynajmniej na początku) jakoś tak się nie klei. Szczęśliwie nie jesteśmy przyjaciółmi z liceum a czasu minęło znacznie mniej. Dlatego zacznę od TRZYDZIESTKI DZIEWIĄTKI.

1. W marcu skończyłam 39 lat. To ostatnie urodziny z TRÓJKĄ na początku. Wrrr. Niby nic ale jednak coś. Tyle czasu już minęło a ja co? Nie odkryłam lekarstwa na raka, nie kopałam studni w Sudanie, nie zarobiłam swojego pierwszego miliona. Nie jest dobrze. Ale nie jest też źle. Tak sądzę. No zawsze mogło być gorzej. Prawda? Postanowiłam popracować nad jakimś spektakularnym wynikiem przed ukończeniem 40-stki. Póki co z typową dla siebie uszczypliwością moja siostra spoglądając z niesmakiem na mnie pochłaniającą 4 ptysia zauważyła, że mogę się ścigać w zawodach na błyskawiczne osiągnięcie wagi ciężkiej. Może pierwsza polska zawodniczka SUMO? 

2. Całowałam się z MANATEM. A nawet kilkoma. Uwierzcie: to było coś. Zakochałam się w tych słodkich stworzeniach na zabój (zobaczcie ich słodycz TU). Z dumą powiem, że i one nie pozostały obojętne. Pokonałam swój lęk przed wodą (tak, tak jako zodiakalna RYBA pływam tylko w snach) i spędziłam z nimi upojne, dłuuugie i bardzo mokre chwile. Mogę przedstawić stosowne zdjęcia :-)

3. Plotę warkocz. Bynajmniej nie mówię szyfrem. Mówię o prawdziwym warkoczu. Nie jest to warkocz-gigant raczej warkocz-karzełek ale zawsze warkocz! Od czasu obcięcia dredów udało mi się zahodować włosy na tyle długie by móc w nich poczuć wiatr. Jest bosko!

4. Jest też jajecznie. A przynajmniej tak będzie jeszcze przez chwilę na blogach, w kolorowych magazynach, w reklamach? Ja dokładam moje trzy JAJKA. A raczej całą ich jajczą fermę (ale tylko z eko chowu). Moja nowa, wielkanocna stylizacja w kwietniowym Zwierciadle już jest. Zapraszam serdecznie bo mimo, że jajek nie lubię i nie jem to tematem do kompozycji są bardzo wdzięcznym. Mam nadzieję, że i Wam się spodobają. Jeszcze do sierpnia moje sesje w tym magazynie ? a najbardziej ulubione będą w czerwcu i sierpniu, bądźcie czujni :-)

asia gwis food styling 2asia gwis food styling 3

5. Przygotowuję się w myślach do świątecznych porządków. Albo może wiosennych porządków (takie nazwanie sprawy zostawia pewien margines dowolnej interpretacji czasu bo święta są jednak tuż za rogiem). Jak zwał tak zwał dom prosi o dużą dawkę białej farby i ścisłego kontaktu z wałkiem malarskim. Nie będzie prosto. Pamiętam jak kiedyś uwielbiałam remonty, malowanie, przestawianie, układanie, dekorowanie domu. Teraz mam na to coraz mniejszą ochotę. Chciałabym aby to robiło się samo, ja co najwyżej mogę układać kwiaty w wazonie i odkurzać naszą kolekcję czarnych płyt.  Z wiekiem (patrz wyżej) chyba coraz bardziej mi szkoda czasu na takie działania dlatego uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam hotele! Mogłabym zostać zawodową kontrolerką pokoi hotelowych! Jest taki zawód? Jeśli nie, to coś dla mnie!

6. Mam 5 NOWYCH, białych PSÓW*! Tak! 8 marca pijąc WŚCIEKŁĄ SUKĘ zapragnęłam ich tak mocno, że aż bolało. Dwa Painkillery mój ból ukoiły ale bez psów do domu wracać nie chciałam. Zdecydowanie PIES CZY SUKA nie działa dobrze na zawartość portfela mojego męża za to doskonale na mój humor! Polecam amatorom dobrych drinków i miłośnikom zwierząt udomowionych.

7. I na koniec najważniejsze. Zadaję pytania i szukam na nie odpowiedzi. Co zrobić by ten rok był wyjątkowy a ja ?mimo, że życie nie zawsze jest proste ? szczęśliwa. Jeśli uda mi się taką listę stworzyć na bank się nią z Wami podzielę. Tymczasem całuję i czekam na Was TU, TU, TU :-)

*jeden z rzeczonych spogląda na Was z poprzedniego wpisu :-)

apple 1

apple 2

apples 3

apples 4

apples 5

apples 6

apples 9

Zawodzę ostatnio o swoim zapracowaniu ale jakoś tego nie pokazuję (oczywiście jeśli nie liczyć powtarzających się regularnie absencji na blogu za co przepraszam i przepraszam :-). Dziś jeden z efektów tej pracy. Nowy numer Zwierciadła a w nim sesja jabłkowa. Przepisy Natasza Socha, zdjęcia Rafał Masłow i moje stylizacje. To dopiero początek. W kolejnych numerach następne odsłony naszej kulinarnej przygody. Mam nadzieję, że Wam się spodobają. Bez względu na Wasze odczucia estetyczne przepisy naprawdę warto wypróbować. Są rewelacyjne no i zdrowe! Zapraszam serdecznie 

p.s przepraszam za taki zdawkowy wpis ale praca jak zwykle porwała mnie w swoje szpony a muszę szybko ją skończyć, bo dziś wielki dzień: wieczorem w Warszawie wystąpi Patti Smith na którą czekałam! Jaka jestem podekscytowana, mówię Wam!!! trzymajcie kciuki za pogodę, bo to koncert w parku :-)

apples 8

zdjęcia: studio zwierciadło, przepisy: natasza socha, stylizacja i literki: ja   Photos: STUDIO ZWIERCIADŁO,

 Recipes: NATASZA SOCHA, styling and lettering: me

my white house 1z bialego domu2my white house 3my white house 4my white house 5z bialego domu6z bialego domu7

Sezon ogórkowy w pełni? Nie u mnie! Wieści z białego domu docierają do Was skąpo. Ale to nie lenistwo. Działamy ostro. Tak ostro, że nie obyło się bez ofiar. Ofiarę złożyłam ja, a raczej moje nogi, cztery litery, plecy i prawa ręka. Kiedyś w dawnych czasach szlochałabym nad swoim nieszczęsnym losem. Dziś ? cieszę się, że skończyło się na siniakach. Słowo siniak nie jest chyba adekwatne do tego co noszę na sobie. Raczej sinior, sinisko gigant? Choć nasłuchałam się już nie raz i nie dwa o schodach w moim domu, że strome, że wąskie, że bez barierki? przez lata udawało mi się biegać po nich bez szwanku. Do czasu. A czas ten właśnie nadszedł. Upadek był bolesny, długi (z samej góry do najdalszego dołu) i tak donośny że spłoszył na solidną chwilę nieznośne koty (co także uznaję za efekt in plus). Ale jak powiedziałam, kiedyś użalałabym się nad sobą, dziś jestem szczęśliwa, że ręka cała. Bo bardzo, bardzo jest mi teraz potrzebna: projektuje książki i inne fajne sprawy, pisze literki, szuka inspiracji we wspomnieniach, wita się z przystojnym panem fotografem i cudowną panią Nataszą, która bosko gotuje, układa jedzenie tak ładnie jak tylko potrafi by pozowało godnie i apetycznie, przewraca kartki w pięknie zaprojektowanych magazynach, przygotowuje pokaźną paczkę kavkovych wpisów na tzw. gościnne występy (o czym poinformuję niebawem), dźwiga kamienie, trzyma kieliszek wina pitego z przyjaciółmi, głaszcze psa, myje gary, stosy garów itd. itp.? więc jeśli mogę tak się wyrazić ręka owa ma pełne ręce roboty. No i najważniejsze: do pary z głową odpisze na wszystkie Wasze cudowne komentarze pod ostatnim wpisem i pomacha do Was z wdzięcznością, wzruszona i bardzo, bardzo szczęśliwa :-)

...

What?s new in my white house? I?m extremely busy right now! No time for holiday, no time for sitting with the new, interesting book under the summer sky! No chance! But do not worry. I love this state of life. More work, more challenges, more satisfaction. Two new books to design are waiting on my desk, one great photo session behind me (can't wait to show you the results), new cooperation with nice people ? a lot of fun, 8 new illustrations ? done,  searching for the inspirations (in the memories, pictures, books, surrounding world) ? the endless action?
For you few photos from this ordinary life. Big hugs!

z bialego domu9

zdj. 1 widok z góry Sigirija/Sri Lanka,  literki: mą ręką obolałą pisane  |  zdjęcie na zdj.2: Serge Gainsbourg z Naną (fot. Andrew Birkin z albumu wydawnictwa Taschen Jane&Serge), zdj. 3 ogród zaprojektowany przez Geoffreya Bawę, strona z mojej ukochanej Doliny Muminków,   |  zdj. 4: gotujemy, stylizujemy, focimy,   |  zdj. 5: nowe wydanie jesienno-zimowe Marie Claire Runway (diabelnie pięknie zaprojektowane),   |  zdj. 6: tajski kamyczek na tarasie domku w tajskiej dżungli,   |  zdj. 7: inny fragment ogrodu Bawy, a na koniec orzeszek, po prostu orzeszek :-)))

...

no. 1: a view from SIGIRyA Rock/SRI LANKA, lettering by me  |  no. 2: SERGE GAINSBOURG with NANA (photo by ANDREW BIRKIN from TASCHEN JANE&SERGE  |  no. 3: the garden designed by GEOFFREY BAWA, a page from my beloved Moomins |  NO. 4: we're cooking, we're styling, we're taking pictures  |  NO. 5:  new edition of MARIE CLAIRE RUNWAY, autumn/winter 2014 ? really great designed  |  NO. 6:  a little stone from Thailand  |  NO. 7: another part of GEOFFREY BAWA's garden, & finally the hazelnut, just THE HAZELNUT :-)))

work space 2

Lubię podglądać ludzi w ich domach. No może nie dosłownie, bo jeszcze nie skradam się nocą pod oknami znajomych i nieznajomych próbując dojrzeć coś w rozświetlonych wnętrzach. Pomagają mi w tym delikatnym zboczeniu magazyny, książki i strony ?wnętrzarskie?. Ciekawi mnie jak wyglądają cudze sypialnie, salony, kuchnie, jakie książki stawiają na półkach domowych bibliotek, jakie kremy w łazience, czy jedzą przy stole w jadalni, przy kuchennym parapecie a może na turystycznym stoliku przed telewizorem. Niestety obrazy mi udostępniane nie zawsze są prawdziwe. Albo może ciuteńkę zafałszowane. Bo wiadomo, ładne sprzeda się lepiej niż brzydkie, a sztaby wyszkolonych stylistek jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki usuną wszystkie ?niepotrzebne? elementy. I mamy stacjonarne komputery, miksery, czajniki działające bez NIEESTETYCZNYCH kabli, blaty i stoły kuchenne z wysublimowanymi kompozycjami warzyw i naczyń, książki ułożone ładnymi okładkami do góry, albo co gorsza w porządku kolorystycznym. Itd, itp. Wiecie o co mi chodzi? Sama łapię się na tym, że chcę by było ładnie w sposób odrealniony. Bez kabli, brzydkich okładek, zniszczonych domowych chodaczków. Więc dziś będzie tak: moje miejsce pracy, bez pudru i lukru, z brudnym kubkiem, reklamówką, rachunkami za prąd, psim kłaczkiem na podłodze. Tak to wygląda. I uwierzcie na słowo, jest to wersja DELUXE. Nie chcielibyście zobaczyć tego stołu gdy pracuję. Mały fragment (dość estetyczny :-) na zdjęciu skośnookich dam. 

work space 1work space 6work space 8

Nie dziwią mnie uładzone, wystylizowane salony, jadalnie, łazienki. Tam da się tak żyć. Dziwią mnie wystylizowane miejsca pracy. Bo to wszystko pięknie wygląda. I stosik notesów z marmurową kulką na szczycie, i ołówki* ułożone równo obok pojemników, pojemniczków, słoiczków mających swoją równie ułożoną i estetyczną zawartość. I malutkie wazoniki z malutkimi kwiatuszkami. Bo ja wiem, że u mnie taki stan trwałby minutę, dwie lub maksymalnie trzy zanim ołówki nie zginęłyby pod stosem kartek, kartki pod stertą gazet, linijek i ścinków wszystkiego co wpadło mi w ręce, a wazonik szybko byłby pusty wylewając wcześniej swą zawartość albo na klawiaturę albo na ilustrację nad którą właśnie pracuję. Tak to wygląda. Gdzie drwa rąbią tam wióry lecą (czy jakoś tak). Więc nie tracąc czasu na stylizacje pokazuję ten kawałek przestrzeni super ważny dla mnie. Bo chciałabym zobaczyć jak on wygląda u innych osób pracujących dużo w domu, jak on wygląda u Was. Czas zaoszczędzony na poniechaniu (ach co za cudowne słowo: poniechać, poniechaj, poniechajmy) stylizacji poświęcę na przygodę z owcą. I zanurzę się w świat niezwykle zmysłowych uszu.

work space 7

Cudownego weekendu Kochani

*oczywiście i u mnie znalazł się obowiązkowy, piękny, rzec by można ustylizowany element. Ten oto ptaszkowy ołówek. To prezent. Cudowny. Oszczędzam go i nie używam. Służy memu oku, by w chwili zadumy nad projektem, ilustracją, zadaniem do wykonania ?na wczoraj" spojrzenie jego mogło spocząć na czymś naprawdę rozkosznym :-)))