bathroom kavka 1

Było o jedzeniu, dziś będzie o „pindrzeniu”, albo raczej o utrzymaniu tego co jest teraz w obecnym stanie jak najdłużej się da. Nie, nie mam obsesji młodości ale podobam się sobie (zazwyczaj :-) z takim wyglądem jak w tym momencie.
...
I wrote about food the other day, today I’m gonna write about „dolling myself up” or rather keeping the current look as long as possible. No, I’m not obsessed with beauty perfection. I like myself very much. Just as I am right now.

bathroom kavka 2

Lubię kosmetyki naturalne i w małych ilościach :-). Poza tym nie jestem mistrzem systematyczności i zwyczajnie w świecie wolę poleżeć na sofce czytając książkę niż nakładać maski, kremidła i odżywki. No ale czasami trzeba a w wieku 40 lat już nie udaje się oszukać skóry mazem kremu na noc dawkowanym raz na 4 dni. Niestety. Dlatego musiałam zgromadzić zestaw pierwszej pomocy. Uwielbiam kosmetyki australijskiem marki A?sop. Mam dwa kremy, stosuję je wymiennie: MANDARIN FACIAL HYDRATING CREAM i CAMELLIA NUT FACIAL HYDRATING CREAM. Są cudowne. Lekkie, delikatnie pachnące, idealnie się wchłaniają nie zostawiając żadnych śladów. Wielką zaletą jest ich wydajność. Wydaje się, że nigdy się nie kończą :-) Starczają na bardzo długo. Mnie na 4-5 miesięcy. Poza tym zamknięte są małych, ślicznych słoiczkach więc ładnie wyglądają na łazienkowej półce :-). Mam słabe włosy. Cienkie i ze skłonnością do ?dredzenia?. Dlatego muszę stosować odżywki. Nic tak nie wzmacnia moich włosów jak okład z oleju kokosowego pisałam już o tym TU. Raz w tygodniu (no dobra raz na 2-3 tygodnie) nakładam odżywkę Balmain. Nie umiem do końca określić jej skuteczności przez sporadyczne stosowanie. Za to z całym przekonaniem polecam szampon A?sop COLOUR PROTECTION SHAMPOO. Do codziennego stosowania, bez dodatków mydła. Ja nie farbuje włosów, więc ochrona koloru nie jest mi potrzebna ale formuła tego szamponu w przypadku częstego mycia włosów sprawdza się ZNAKOMICIE! Jest drogi, to fakt ale bardzo wydajny no i skuteczny więc warty swej ceny. Do ciała używam balsamów L:A BRUKET(najchętniej 125 BODYBUTTER BERGAMOTT/PATCHOULI) wymiennie z olejkiem tej samej firmy. W moim przypadku nie sprawdził się jednak ani ich krem do rąk (pięknie pachnie ale nic poza tym) ani kokosowy balsam do ust. Peeling robię sama. Jest słodko lub słono, pachnąco kokosem lub orzechową oliwą i bardzo przyjemnie. Pisałam o tym TU. No i to byłoby na tyle :-). Nie jest tak źle. Chyba dam radę być wytrwałą, systematyczną i prawie młodą laską :-)))

...

So I don’ t exaggerate with cosmetics. And my favorite are usually natural :-) Besides, I’m not very persistent. I prefer reading on my sofa to having frequent „home spa days” with masks, creams, conditioners and other treatments. But sometimes even I have to do something. You can’t cheat time. If you apply some cream once every 4 days, you can’t expect to look young forever. I’m 40 after all! 

That’s why I’ve got my „first aid beauty kit”. It consists of two Aēsop creams, Australian brand I love, which I use interchangeably: MANDARIN FACIAL HYDRATING CREAM and CAMELLIA NUT FACIAL HYDRATING CREAM. They’re gorgeous. Light, with subtle scent and well absorbing. Most of all, they last for a long time, circa 4-5 months. Closed in the lovely jars, they look great on my bathroom shelf :-) 

My hair is weak. Thin and tangle-prone. So, I have to use conditioner. The best treatment for my hair is coconut oil (check here). Once a week (ok, maybe 2-3 weeks) I apply Balmain conditioner. Since I don’t use it regularly, I can’t really say if it works. But with all my heart I recommend Aēsop COLOUR PROTECTION SHAMPOO. It’s perfect for everyday use and it doesn’t contain any soap. It’s expensive but lasts for a long time, so definitely worth the price. For my body I use L:A BRUKET(my fav is 125 BODYBUTTER BERGAMOTT/PATCHOULI) or their body oil. However, their hand cream and coconut lip balm (smells beautifully but that’s all) don’t work for me at all. I make my own peeling. It’s sweet or salty, with coconut or nut oil and it’s really indulgent. I wrote about it HERE. I guess that’s all :-) Not bad after all. Think I can be more diligent, to be still young (at heart for sure) girl :-))))

bathroom kavka 9

bathroom kavka 3

bathroom kavka 4

bathroom kavka 5

bathroom kavka 6

Po 10 latach udało nam się w końcu doprowadzić ?górną? łazienkę do stanu gdy wszystko działa, pasuje do siebie i jest funkcjonalne. Była to droga przez mękę. Cały nasz projekt pt. ?budowa domu? był drogą przez mękę. Prawdopodobnie gdybym na jej początku w szklanej kuli zobaczyła jak to wszystko będzie wyglądało zostałabym w naszym 40 metrowym, ślicznym, przytulnym, białym mieszkanku przy placu Narutowicza. Niestety do wróżki nie poszłam, charakteru polskiej branży budowlanej nie znałam i tak utknęłam w tym piekiełku na wiele lat. Nie lubię jednak rozpamiętywać tego co było, powiem tylko: to była duża nauka (albo nauczka) dla wierzących w uczciwość ludzką i profesjonalizm wykonawców dredziastych naiwniaków z miasta którzy zamarzyli o malutkim, drewnianym domku na polskiej wsi.
Łazienka miała wyglądać zupełnie inaczej. Inspirowała mnie francuska dekoratorka Jacqueline Morabito i w tym duchu chciałam wykreować nasze miejsce relaksu. I tu pojawiły się pierwsze problemy. Wiecie, 10 lat temu ultra proste krany, wanny i umywalki w cenach przystępnych dla zwykłych ludzi były praktycznie niemożliwe do zdobycia (teraz gdy trend MINIMALIZM święci triumfy i jest świetnym zarabiaczem pieniędzy można wybierać do upadłego ;-). Proponowano mi krany umywalkowe za 12-15 tyś. (to mi się nawet teraz nie mieści w głowie!!!), wanny za 40 tyś i inne takie ?minimalistyczne wybryki?. A to był dopiero początek! Zdobyliśmy w końcu wyposażenie nie tracąc przy tym majątku (choć podróży do Japonii powiedzieliśmy baj baj nie teraz kochanie, wybacz :-(, i wtedy dopiero ZACZĘŁY SIĘ SCHODY. Do akcji wkroczyła ekipa fachowców. Powiem tak: wanna 2 razy była przemontowywana, kran wychodzący z obudowy który miał być jej ozdobą montowany 3 razy ? bez sukcesu, finalnie zamieniony na taki wystający ze ściany (tu było prościej, to panowie mają opanowane), podłoga 2 razy wymieniana, kran umywalkowy i umywalka ? tu nawet nie będę opisywać co się działo, dodam tylko, że w międzyczasie okazało się, że zimą przy -5 C zamarzały rury i trwały w takim stanie do pierwszych promieni wiosennego słońca. KOSZMAR. Dlatego moja rada (staram się nie udzielać rad, bo co dobre dla mnie może być złe dla innych ale zaryzykuję) jest taka: jeśli nie jesteście twardymi facetami umiejącymi rozmawiać z budowlańcami (sprawdzającymi ich na każdym kroku), księgowymi 3 razy oglądającymi złotówkę z każdej strony, macie dużo czasu, poprawka macie bardzo dużo czasu (i chęci) by sprawdzać postępy w budowie, faktury, plany i inne nudne sprawy, w najbliższej przyszłości nie planujecie podróży dookoła świata ? ta wyprawa nie jest dla Was. Zdecydowanie proponuję bezpieczniejsze kierunki: Sri Lanka, Meksyk, Belize. Będzie taniej a na pewno przyjemniej:-)

...

After a decade, we managed to finish our upstairs bathroom. Now everything works, looks great and it’s functional. It was an uphill struggle to finish it though. To be honest, the whole „let’s build our house” project was a torment. If I had known, I would stay in our 40 sq. m flat that was a bit small but lovely, cosy and white of course. I hadn't come to fortune-teller before. I’d had no knowledge of „the skills” of our building workers. So we got caught in this whole construction hell. I don’t like to sit around contemplating bad things, I’ll just say instead: it was a good lesson to those who believe in honesty and professionalism. We were a naive couple that dreamt about their country retreat. Nevertheless… The bathroom was to look different. French house stylist Jacqueline Morabito was an inspiration. And that was the beginning of my problems. You know, 10 years ago it wasn’t easy (at least in Poland) to find simple faucet, bathtub and sink that wouldn’t cost a fortune (nowadays, when MINIMALISM is in vogue, one can pick and choose). I was offered faucets for 12 000 -15 000 PLN, bathtubs for 40 000 PLN and so on. But hey, that wasn’t the worst! When we finally found everything at relatively reasonable prices, the „expert team” came… :-) In effect, the bathtub was installed twice, the faucet - three times (I wanted to have it fixed to the bathtub case, but the „professionals” only knew how to fix it to the wall), the flooring had to be changed after some time, and the sink… that’s the looooong story. I only say that we couldn’t use it in the winter, cause the water froze in the pipes. A real NIGHTMARE! Take my advice: if you’re not a tough guys who can talk with builders (you know what I mean?) and check them all the time, or you’re not accountants knowing how to deal with money effectively, if you have lots of time (and a good will) to follow the progress of work constantly, check the invoices, plans and other stuff, if you don’t plan a long journey in the near future… that journey isn’t for you! I definitely recommend you safer destinations. Sri Lanka. Mexico. Belize. Would be cheaper and more pleasant for sure :-)

bathroom kavka 7

bathroom kavka 8

bathroom kavka 10

bathroom kavka 11

bathroom kavka 12

bathroom kavka 13

Ostatecznie wzięliśmy sprawy w swoje ręce a raczej ręce mojego męża i? rury zostały naprawione, ściany ocieplone, krany zamontowane, umywalki wymienione, listwy przypodłogowe przymocowane. Ja zrobiłam ścianę przy umywalce (Seba patrzył z politowaniem gdy nakładałam kolejne betonowe warstwy), ustawiłam kwiatki i dodałam ozdobną kaczuchę :-). Finalny taczyk. Wiosenny. Radosny, bo teraz nawet obrazki muszą być radosne (jak panie na huśtawce). Kończymy z czarnobiałymi smutnymi modelkami! Ma być wesoło, na luzie i wygodnie. A zaoszczędzone pieniądze przeznaczę na najbliższą podróż. Już kupiłam bilety. Będzie baaaaardzo daleka i baaaaaardzo zielona :-)))

Jak Wam się podoba?
Całuję Was i ślę radosne uściski

p.s.1 A jakie są Wasze budowlane doświadczenia? Mam nadzieję, że zupełnie inne :-)))
p.s. 2 jak kiedyś wyglądał nasza łazienka możecie zobaczyć na moim starym blogu TU i TU :-)

...

In the end, we took the matters into our own hands. Ok, into my husband hands. Everything is now insulated and fixed. I just made the concrete wall (Sebastian was very skeptical while I was working, well… ), added some flowers and the duck :-) Kind of a final touch, let’s say. Spring and joyful. Now everything has to be joyful (like ladies on the swings). I finish with black and white, sad models. I want everything to be cheerful, cool and comfy. All the spare money would be spent on my next trip. I’ve already bought tickets. I’m running far, far away!

Do you like my new bathroom?
Hugs and kisses. 

PS 1 What’s your „building” experience? Hope, totally different :-)))
PS 2 you can see my old bathroom HERE and HERE :-)

translation: biały królik

{{ data.length }} comment{{ data.length == 1 ? '' : 's' }}
{{comment.Name}}{{comment.URL ? '':comment.Name}} said:
Name is too short (min 2 characters)!
Enter a valid e-mail address!
Enter a valid URL!
Comment is too short (min 2 characters)!
* Indicates a required field