garden 1garden 2garden 3garden 4garden 5garden 6garden 7garden 8garden 9garden 10

Jestem szczęściarą. Choć może po prostu potrafię cieszyć się z tego co mam nie pragnąc więcej? Może należę do ludzi o zbyt małych aspiracjach, potrzebach i dużym polu niewiedzy? Kiedyś w magazynie dla pań w którym pracowałam siedziałam stół w stół z pewnym dość znanym wtedy stylistą mody, który choć uzębienie i autfity miał iście hollywoodzkie to inteligencją zbytnią nie grzeszył. Ów stylista w czasie naszej dyskusji o szczęściu próbował oświecić mnie w kwestii szczęśliwości ludzi na świecie całym. Było to po jakiś badaniach, które dowiodły, że ludzie w krajach wysoko rozwiniętych i zamożnych są mniej szczęśliwi, jeśli w ogóle znają to uczucie (a były to druzgocące liczby) niż ich bracia z biedniejszych części globu. Teza kolegi stylisty była prosta: mogą mieć złudne poczucie szczęśliwości bo po prostu nie wiedzą, nie mają świadomości istnienia całego wspaniałego przemysłu modowego, meblowego, samochodowego (niewiedza równa się brak pragnienia of kors :-) i właśnie dlatego jak twierdzą szczęście to dla nich rodzina, przyjaciele i czas z nimi spędzany. Rozumowanie moim zdaniem godne wdzianka, które wtedy miał na sobie. Ale? Jak zwał tak zwał. Analizować mojego podejścia do odczucia bycia szczęściarą nie będę. Grunt, że stan taki jak jest odpowiada mi w 100%. Dlatego będąc właścicielką (z dość pokaźnym garbem kredytu co prawda) niewielkiego kawałka ziemi, czarnej chałupy, niesfornie poczynającego sobie ogrodu i kilkudziesięciometrowego tarasu mogę głośno i wyraźnie powiedzieć: JEST WSPANIALE.  Wystarczają mi skromne sprzęty, rozłożysty parasol, krasnal Leopold, możliwość suszenia prania w cieplutkim słońcu, zwykła woda w zwykłej butelce. Bez zbędnych ozdób, donic, lampionów, stosu designerskich poduch, kolorów próbujących przekrzyczeć swą różnorodnością barwy natury. Uwielbiam tarasowe dechy, które od kilku lat staram się pozbawić brązowego, eleganckiego koloru na rzecz spłowiałej srebrzystości. Wakacje to dla mnie czas bardzo intensywnej pracy, terminy kolejnych (fascynujących choć czaso- i pracochłonnych) projektów gonią bezlitośnie ale ten kawałek mojej przestrzeni daje energie, radość i pozwala szybko zregenerować utracone siły. Życzę i Wam takich miejsc, choć pewnie już je macie, a jeśli wciąż szukacie to powodzenia i wytrwałości w dotarciu do celu.

Bardzo, bardzo Wam dziękuję, za to że jesteście tu ze mną!!! Wiem, że może brzmi to patetycznie albo głupio ale trudno :-) UWIELBIAM i DZIĘKUJĘ!!!

zdj. 1: butelka Jamie Olivier 100% recycled glass  (prezent od koleżanki), szklanka ? IKEA  |   zdj. 2: krzesło ? IKEA, dinozaury ? osobista kolekcja plastikowych potworków  |   zdj. 3: parasol, fotele, stolik ? IKEA, krasnal ? prezent od Mikołaja  |   zdj. 4: poduchy ? pozostałość po starej sofie, kubik-stolik ? ręczna robota mojego męża  |   zdj. 7: girlanda ? prezent od Emmy   |   zdj. 10: wiewióry ? trzymacz do papieru czy czego tylko chcecie, qualy  (ja kupiłam w tkmaxx)

{{ data.length }} comment{{ data.length == 1 ? '' : 's' }}
{{comment.Name}}{{comment.URL ? '':comment.Name}} said:
Name is too short (min 2 characters)!
Enter a valid e-mail address!
Enter a valid URL!
Comment is too short (min 2 characters)!
* Indicates a required field