pan tu nie stal 1pan tu nie stal 2pan tu nie stal 3pan tu nie stal 4

1. DZIADOSTWO przyjechało prosto z Łodzi. W nim mościły się koszulki ze znanego niejednemu z Was sklepu Pan Tu Nie Stał. DZIADOSTWO przyjechało z dwójką naszych przyjaciół. Najkochańszych. Cudownych ludzi z gigantycznym poczuciem humoru, więc pewnie nie obrażą się na taki wstęp :-) DZIADOSTWO było prezentem urodzinowym dla mojego męża. Dla ludzi z Łodzi, (to takie miasto w Polsce :-) ? "produkt łódzkiego przemysłu bawełnianego" to podarek idealny.
2. Witkacy (z uporem maniaka mylony przez mnie tego wieczoru ze Strzemińskim ? studia w łódzkiej ASP odcisnęły się jak widać na mnie piętnem) jaki jest każdy widzi, a Strzemiński poczucia humoru chyba nie miał, miał za to dar umiejętności (mimo swojej bardzo dużej niepełnosprawności) katowania Katarzyny Kobro. Chcieć to móc.
DZIADOSTWO (prawie) rymuje się z RZEMIOSŁO, a w przypadku naszych doświadczeń z "próbą" budowy domu przez zwykłych, wychowanych w uczciwości i poszanowaniu cudzej własności ludzi, rymuje się po stokroć. Myślałam, że tylko ja słyszałam powtarzane przez majstrów hasło: Będzie Pani Zadowolona. Jak widać, jest to sztandarowy slogan naszych budowlańców. Marzę o tym by BYĆ ZADOWOLONĄ kiedyś z ich pracy. Póki co nie byłam, nie jestem i nie zanosi się na to, że będę.
3. Happy Birthday Seba! Mój mąż skończył 40 lat. Zjedliśmy bezę według przepisu Nigelli. Wyszła idealna. Była to trzecia beza przygotowana na ten wieczór. Dwie wcześniejsze, według przepisu pewnej polskiej blogerki, mimo aptekarskiej precyzji w odmierzaniu ingrediencji i pieczenia ze stoperem w ręku, nie wychodziły idealne. Do ideału było daleko, bardzo daleko... Wypiliśmy wino, duuuużo wina, zatańczyliśmy do "Byłaś serca biciem". Wieczór przeszedł w noc a noc w ranek... Idealna 40-tka w idealnym towarzystwie!

...

Na koniec powiem Wam coś jeszcze. Przyjaciele z Łodzi, to przyjaciele od wieków. Znam ich 15 lat a Seba jeszcze dłużej. Przeżyliśmy razem niejedno. Były chwile wesołe i trochę mniej wesołe. Po naszej przeprowadzce do Warszawy spotykaliśmy się rzadziej. Z naszej winy niestety. I przyszedł taki moment, że nie widzieliśmy się parę lat. Bałam się tego spotkania. Wiecie doskonale, że ludzie się zmieniają. Ostatnio zauważam, że ci w naszym wieku (nie mówię o wszystkich, tylko o mojej "że tak powiem" okolicy i trochę o sobie :-), zmieniają się w zastraszającym tempie. Gromadzą dobra, tłuszcz na biodrach i brzuchach, tracą poczucie humoru i spontaniczność. Nie mają już zainteresowań, pasji i wszystko kalkulują. Więc bałam się tego spotkania. Niepotrzebnie! Oni są ciągle cudowni. I zatęskniłam za moim miastem, za czasem tam spędzonym i chciałabym wrócić. Więc zanim słowo stanie się faktem zamawiam sobie to :-)))

Miłego wieczoru Kochani

{{ data.length }} comment{{ data.length == 1 ? '' : 's' }}
{{comment.Name}}{{comment.URL ? '':comment.Name}} said:
Name is too short (min 2 characters)!
Enter a valid e-mail address!
Enter a valid URL!
Comment is too short (min 2 characters)!
* Indicates a required field