mtrain kavka2

Są takie książki, które czyta się kilka razy. Które stają się ważne. O których, po przeczytaniu myśli się wciąż i wciąż. Mam kilka na mojej liście. Ostatnio to M TRAIN. I nie dlatego, że to książka napisana przez osobę którą darzę wielkim szacunkiem – moją muzyczną idolkę – Patti Smith. Zaraz po przeczytaniu chciałam podzielić się z Wami wrażeniami, polecić, zachęcić. Wciąż to odkładałam zaczynając czytać „Pociąg…” po raz kolejny. I tak już czwarty raz :-)

mtrain kavka5

A dziś jest właśnie TEN DZIEŃ kiedy spróbuję zachęcić, podzielić się moimi spostrzeżeniami, posłucham Waszych (bo pewnie wiele z Was dziewczyny Kochane jest już po lekturze:-). „Just Kids” pochłonęłam. Podobało się, ale szału nie było. Ciekawe opowieści ale dla mnie egzaltowanej Patti było tam w nadmiarze. Sorry. Za dużo egzaltacji, za dużo tego artystycznego ducha tworzenia unosiło się nad „Dzieciakami”. Wolę sprawy bardziej przyziemne, takie dla zwykłego ludu :-). 

mtrain kavka6mtrain kavka7

Zawsze sprawdzam pierwsze zdanie – nauczyłam się tego od mojej siostry. Jeśli zaintryguje jest dobrze :-) A jak nie pokochać książki, której pierwsze zdanie brzmi: „Pisać o niczym wcale nie jest tak łatwo". I dalej „(...) – O wiele łatwiej jest rozmawiać o niczym(...)". Wpadłam w jej sidła.

Dla mnie to książka o MIŁOŚCI. Do książek, miejsc (Rockaway Beach i domku, który Patti pokochała od pierwszego wejrzenia), podróży, ludzi. Ale przede wszystkim miłości do jej nieżyjącego od wielu lat męża. Czy można piękniej napisać o tym uczuciu kiedy Patti wspomina o aniołach z „Nieba nad Berlinem” (ach, cóż to jest za film!!!) myśląc jak cudownie byłoby spotkać jakiegoś anioła: (…) i od razu zdałam sobie sprawę, że już mi się to kiedyś zdarzyło. Nie był co prawda archaniołem jak Michał, tylko ludzkim aniołem z Detroit, w palcie i bez czapki, miał cienkie, ciemne włosy i oczy koloru wody. (…).?. Pewnie można. Ale dla mnie to zdanie jest przeogromnie wzruszające. Albo gdy wyjmuje Kędziorka (kto czytał, ten wie kim on :-) i mówi: „Król umarł, dziś nie idziemy na ryby”. Ja mam normalnie ścisk gardła. Ale, ale nie popadajmy w sentymentalny nastrój. Sentymentalna to ja wcale nie jestem. A Patti ma poczucie humoru jak wiadomo :-).

Więc miłość miłością ale fajnie było odkryć, że mam z nią coś wspólnego. Na przykład brak prawa jazdy, nieumiejętność pływania, wieczne gubienie różności (swojego egzemplarza „Kroniki ptaka nakręcacza” co prawda nie zgubiłam ale pożyczyłam i zapomniałam odebrać), zafascynowania owym ptakiem już od dawna, zamiłowania do długich płaszczy o postrzępionych brzegach i powtórek powtórek seriali kryminalnych. A przede wszystkim świetnie zanurzyć się w świat pani Smith. Popatrzeć na rzeczy jej oczami. Pochodzić w wyobraźni po Nowym Jorku, Tangerze, Mexico City. 

mtrain kavka9mtrain kavka06mtrain kavka07 b

To świetna książka. Nie boję się stwierdzić, że prawie dla każdego. Zaznaczam prawie, bo bez przesady nie bądźmy tacy wspaniałomyślni :-). Kto nie czyta, nie ogląda i nie myśli (zagalopowałam się?) zbyt dużo z niej nie wyniesie jakkolwiek by się starał. Za dużo tu odniesień do kultury przez duże i trochę mniejsze KA :-). Tak to już jest. I nie piszę tego z pozycyji osoby obeznanej, oczytanej, wyoglądanej do granic nieprzyzwoitości. Minimum podstaw być musi i basta. Dla jednych Patti dla innych… niech tam sobie coś wybiorą, jest tego nadrukowane w brud, wystarczy dla wszystkich :-))))))))))))))

mtrain kavka09

Na koniec moje subiektywne rekomendacje. Może któraś przypadnie Wam do gustu i zechcecie z nią spędzić jeden z długich, zimowych wieczorów. 1. Scott Carney: „Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia” – o tym jak bardzo lubimy (my ludzie zachodni) z tego co nowe, egzotyczne, magiczne lub tajemnicze wyjąć małą cząstkę, ulepić na własną modłę, przyprawić szumem banknotów i zatracić się w poszukiwaniach tzw. duchowości (ale takiej instant). Dobrze się czyta. Czasami lekkie dłużyzny ale ogólnie dla mnie bardzo TAK. Ku przestrodze i przemyśleniu. 2. Charlie LeDuff: „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” – świetna, mocna, rewelacyjnie napisana książka o fenomenie Detroit (bo to czym było a czym stało się to miasto to jest chyba fenomen choć raczej o pejoratywnym wydźwięku). Plus historia rodzinna autora w tle: smutna, zadziwiająca, bardzo ciekawa. 3. A dla tych, którzy lubią specyficzne poczucie humoru Mendozy plus specyficzny charakter jego sztandarowego bohatera ostatnia część przygód fryzjera damskiego: „Tajemnica zaginionej ślicznotki”. Fryzjer powraca w najlepszej formie w otoczeniu transwestytów, sprzedawcy gorsetów, tajnych stowarzyszeń, modelek, parkowych biegaczy i jednego miłego, małego pieska od którego cała ta historia się zaczyna :-))). Cudowna alternatywa dla  wyplutych spod sztancy, skandynawskich (lub wzorujących się na nich), okrutnych, przewidywalnych, nurzających się w pseudopsychologicznych opisach kryminałów. Bawcie się dobrze! I dzielcie swoimi opiniami.

LOVE / Wasza Kavka

p.s. bardzo dziękuję za komentarze pod poprzednim postem! Bardzo mi one dodają odwagi. Całuję Kochani!!!

Patti Smith : Pociąg lini M". Wyd. Czarne / Scott Carney: „Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia” Wyd. Czarne / Charlie LeDuff: „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” Wyd. Czarne / Eduardo Mendoza: „Tajemnica zaginionej ślicznotki” Wyd. Znak

photos of Patti smith: philip montgomery for the new york times

{{ data.length }} comment{{ data.length == 1 ? '' : 's' }}
{{comment.Name}}{{comment.URL ? '':comment.Name}} said:
Name is too short (min 2 characters)!
Enter a valid e-mail address!
Enter a valid URL!
Comment is too short (min 2 characters)!
* Indicates a required field